- Postąpił tutaj chyba honorowo, bo skoro nie daje rady, to po co siedzieć (...) To jest po prostu męska decyzja - mówił przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel w czwartek dziennikarzom.

Jurgiel pytany, czy cała sytuacja związana z afrykańskim pomorem świń to wina ministra, odparł, że tak. Podkreślił, że to minister rolnictwa odpowiada w Polsce za rolnictwo, rynek trzody chlewnej i bezpieczeństwo weterynaryjne w kraju.

- Premier powinien wcześniej konsekwencje wyciągać, ale premier zajmuje się Ukrainą, innymi sprawami, a tego nie obserwuje - ocenił. Według niego Kalemba nie miał wyjścia, bo czuł, że w rządzie nie ma wsparcia.

Poseł PiS przypomniał, że już wcześniej mówił o zaniedbaniach całego rządu i ministra, i o tym, że to, iż "pan premier Donald Tusk nie interesuje się rolnictwem, tylko innymi sprawami, co jest po prostu niepoważne". Skrytykował także Kalembę za to, że przez 1,5 roku wprowadzał opinię publiczną w błąd, "że jest dobrze".

Mówił również o tym, co powinien obecnie zrobić rząd ws. pomoru świń i co proponuje PiS w tej sprawie. "Jest strefa buforowa, gdzie trzeba wykupić te świnie i przerobić na konserwy. Ale jest (też) teren całego kraju, gdzie z 6 zł spadły ceny na 3 zł i w takiej sytuacji instrument jest taki, że w ramach przepisów unijnych jest to rekompensowane" - powiedział. Według niego premier powinien zwrócić się w tej sprawie do przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Barroso.

Pytany, czy nie ma wrażenia, że rezygnacja Kalemby to część rozgrywki wewnętrznej w PSL, odparł, że rozgrywki są w każdej partii, bo polityka polega na tym, że każdy ma jakieś ambicje i chce realizować swe cele.

Kalemba poinformował w czwartek, że rezygnuje ze stanowiska, a jego rezygnacja została dostarczona premierowi Donaldowi Tuskowi. Wyjaśnił, że powodem jego rezygnacji jest "brak realizacji przyjętych ustaleń na Radzie Ministrów w dniu 25 lutego", czyli działań dotyczących zwalczania skutków wystąpienia z Polsce afrykańskiego pomoru świń u dzików.