Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska w reakcji na list prezesa PiS, powiedziała PAP, że dialog z rolnikami cały czas trwa, dlatego nie ma powodu do dramatycznych apeli.

- Minister rolnictwa Marek Sawicki cały czas rozmawia z rolnikami i szuka rozwiązań w sprawach, które wymagają szybkich reakcji, ale to nie jest tak, że polskie rolnictwo jest w stanie katastroficznym, ponieważ np. eksport naszej żywności zwiększył się, mimo embarga wprowadzonego przez Rosję - powiedziała rzeczniczka rządu.

Jak dodała, to że jedna grupa rolników w polityczny sposób chce zwrócić na siebie uwagę, nie znaczy, że polskie rolnictwo jest w stanie katastrofy. Zapewniła, że minister rolnictwa będzie rozmawiał nadal z rolnikami. - Instytucją, która rozwiązuje takie problemy jest resort rolnictwa, nie ma powodu na dramatyczne apele i krzyki, bo dialog z rolnikami trwa - stwierdziła Kidawa-Błońska.

W swym liście skierowanym do premier Kopacz szef PiS stwierdził, że w Polsce nasilają się protesty rolników, "doprowadzonych do desperacji z powodu bardzo złej sytuacji ekonomicznej polskiej wsi". "Coraz bardziej rozległy i coraz głębszy kryzys ogarnął już niemal wszystkie działy produkcji rolnej. Ceny zbóż, mleka, żywca, owoców i innych produktów rolnych spadły poniżej kosztów produkcji. Wielu rolników się zadłuża, nad wieloma gospodarstwami rolnymi zawisła groźba komorniczej licytacji" - napisał prezes PiS.

W opinii Kaczyńskiego, w takiej sytuacji rolnicy słusznie protestują. "Muszę z przykrością stwierdzić, że kryzys na polskiej wsi nie wynika z czynników obiektywnych, lecz jest następstwem złej polityki rolnej rządu, albo wręcz braku takiej polityki" - stwierdził szef PiS.

Według niego, eksport polskiej żywności systematycznie rośnie, nie spada znacząco konsumpcja krajowa, a jednak rolnicy zarabiają coraz mniej.

- Najgorsze jest jednak to, że polska wieś biednieje i zadłuża się właśnie teraz, gdy zbliża się data 1 maja 2016 roku, od kiedy cudzoziemcy, obywatele Unii Europejskiej, będą mogli bez ograniczeń kupować polską ziemię. Jakby komuś zależało na tym, aby biedni i zadłużeni polscy rolnicy nie tylko nie mogli konkurować w nabywaniu ziemi rolnej w Polsce, lecz wręcz przeciwnie - aby z powodu biedy zmuszeni byli do jej sprzedaży - napisał Kaczyński.