Szef PiS, który wziął udział w konferencji na terenie jednego z sadów w okolicach Grójca, poinformował, że wysłał do premiera list w tej sprawie. Zwraca się w nim do Tuska o "działanie w obronie polskich rolników, sadowników i eksporterów, zanim Rosja wprowadzi embargo, póki nie jest za późno".

- Zadaniem pana premiera jest skłonienie Komisji Europejskiej do stanowczej akcji przeciwko jakimkolwiek ograniczeniom eksportu polskich jabłek, czy innych owoców, a także warzyw na rynek rosyjski  - napisał prezes PiS. Jak podkreślił, nie wolno dopuścić do sytuacji, w której polscy sadownicy i eksporterzy jabłek byliby "bezpodstawnie dyskryminowani, podczas gdy inni eksporterzy z krajów Unii bez przeszkód eksportują swoje owoce i warzywa na rynek rosyjski".

Kaczyński zarzucił Tuskowi, że choć dużo jeździ po Europie to "niestety niewiele z tego wynika". "Ten rząd, a premier w szczególności, wsią się nie zajmuje" - podkreślił lider PiS. Przytoczył w tym kontekście sprawę embarga ze strony Rosji na polską wieprzowinę i groźbę kolejnego embarga na owoce i warzywa.

Do słów Kaczyńskiego odniosła się rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. - Rozumiem niepokój prezesa Kaczyńskiego, ale mogę zapewnić, że polski rząd czuwa - powiedziała PAP. Podkreśliła, że rząd robi wszystko, żeby nasze rolnictwo było silne, a eksport naszych owoców nie był zagrożony. - Na razie wszystko toczy się dobrze, chociaż oczywiście musimy zachować czujność, bo wiemy, że strona rosyjska próbuje czasami wprowadzać bardzo nerwową atmosferę - zaznaczyła.

Jak dodała, nie jest prawdą, że rząd i premier nie zajmują się sprawami wsi. - Niech prezes PiS zobaczy, jaki rozwój polskiej wsi nastąpił w ostatnich siedmiu latach i jak dużo się zmieniło, jak rzeczywiście wyglądają polskie gospodarstwa, jaka jest dobra jakość produkcji. Jeśli prezes PiS tego nie widzi, to widocznie bardzo rzadko jeździ na wieś - zaznaczyła Kidawa-Błońska.

Z kolei Kaczyński przekonywał, że pojawia się "nowe zagrożenie", na które jedyną odpowiedzią są "wypowiedzi ministra Sawickiego, że będzie dobrze - bez żadnych realnych faktów, realnego działania". - Dzisiaj jak jest? Różne kraje dogadują się poza polskimi plecami i ich eksporterzy nie mają żadnych ograniczeń, a u nas jest po staremu - mówił Kaczyński.