- Z chwilą wejścia w życie ustawy i rozporządzeń, Polska będzie wolna od upraw roślin GMO - podkreślił na czwartkowej konferencji w Sejmie Kalemba. Zaznaczył, że do tej pory nie było przepisów umożliwiających kontrolowanie upraw na polach. Natomiast ustawa upoważnia do tego Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa. W razie wykrycia upraw GMO, są sankcje dla rolnika, łącznie ze zniszczeniem takiej uprawy.

Wydane przez rząd rozporządzenia zakazują uprawy genetycznie modyfikowanych odmian kukurydzy MON 810 oraz ziemniaka Amflora. Przepisy zostały przygotowane na podstawie podpisanej 21 grudnia przez prezydenta ustawy o nasiennictwie.

Minister wyjaśnił, że rząd mógł wydać takie rozporządzenia bez pytania Komisji Europejskiej o zgodę. Do czasu wejścia ich w życie Polska poinformuje o nich KE.
Poinformował dziennikarzy, że w UE trwają rozmowy w sprawie zakazu upraw GMO na terytorium Wspólnoty. Zdania są podzielone, ale 1/3 krajów nie chce takiego zakazu. W ciągu najbliższych 2-3 lat ma wejść w życie unijne rozporządzenie, które pozwoli krajom UE na wybór, czy chcą uprawiać rośliny GMO, czy nie. Parlament Europejski uchwalił już w tej sprawie rezolucję, a komisja rolnictwa przygotowuje projekt dokumentu.

Jak mówił Kalemba, 75 proc. polskiego społeczeństwa nie chce żywności GMO, a ponadto nie ma gwarancji bezpieczeństwa upraw genetycznie modyfikowanych. Podkreślił, że główną przesłanką wprowadzenia zakazu wysiewu kukurydzy MON 810 jest ochrona środowiska, ponieważ modyfikacja genetyczna nie tylko niszczy szkodnika kukurydzy - omacnicę prosowiankę, ale także inne owady, które są gatunkami chronionymi.

Zapytany, czy rolnicy uprawiający kukurydzę na południu Polski (głównie tam szkodnik niszczy uprawy) poradzą sobie z tym problemem, Kalemba stwierdził, że można wykorzystać środki ochrony roślin czy metody biologiczne.
Kalemba zauważył, że kukurydza GMO negatywnie wpływa także na pszczoły i wytwarzany przez nie miód. Przenoszone przez nie pyłki tej odmiany kukurydzy mogą spowodować zanieczyszczenie miodów produkowanych w Polsce, co negatywnie wpłynęłoby na renomę polskiego pszczelarstwa.

Jak mówił minister, zakaz dotyczący uprawy ziemniaka GMO Amflora jest mniej znaczący, bowiem w UE obecnie uprawia się tylko kilkadziesiąt hektarów tego ziemniaka i jest on wykorzystywany tylko do celów przemysłowych. Zdaniem Kalemby, za zakazaniem uprawy ziemniaka Amflora przemawiał fakt, że nie spełnia on warunku odporności wymaganego w Polsce. Dodał, że ten gatunek krzyżuje się z inną odmianą ziemniaka, co "zakłóca czystość upraw".