PRZEGLĄD PRASY: Z ANR żegna się Wacław Szarliński, zaliczany do tzw. ludzi Balazsa.  Były prezes agencji niczego nie podejrzewał, gdy powrócił do pracy po urlopie, został odwołany. Prawdopodobnie dymisję przyspieszyła jego odmowa wymiany dwóch dyrektorów oddziałów regionalnych: agencji w Olsztynie Zygmunta Komara i w Rzeszowie - Zygmunta Sosnowskiego, czego domagał się Mojzesowicz. Obaj dyrektorzy pracują w agencji niemalże od początku jej istnienia.

Mojzesowicz próbował mnie zmusić, bym zawarł pięcioletnie kontrakty o pracę z kilkoma osobami przez niego wskazanymi. Takich rzeczy po prostu  się nie robi, to była czysto polityczna decyzja. Chciano zapewnić posady osobom, co do których pracy miałem zastrzeżenia – mówi Szarliński.

Wiem, że PiS chce robić czystki w agencji, wszędzie tam, gdzie jeszcze nie powsadzał swoich ludzi. Teraz po wymianie prezesa spodziewamy się kolejnych dymisji - powiedziała „Gazecie Wyborczej” osoba z kierownictwa ANR.

Grzegorz Pięta był dotychczas wiceprezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Na to stanowisko mianował go Mojzesowicz, wkrótce po tym, jak sam zasiadł na fotelu Ministra Rolnictwa. Wacław Szarliński startował w tych wyborach z listy PiS, ale do Sejmu się nie dostał.

Źródło: Gazeta Wyborcza