PRZEGLĄD PRASY: Od poniedziałku razem z Radiem Olsztyn licytowano przedmioty podarowane przez urząd marszałkowski. Było to oprawione w złote ramy zdjęcie Mariana Bublewicza i książka o nim - oba przedmioty przekazała jego córka Beata. Kupił je nasz Czytelnik za 50 zł. – Ten portret wisi w Szkole Mistrzostwa Sportowego, jestem jej absolwentem - argumentował.

Mandolina od Mirona Sycza, przewodniczącego sejmiku poszła za 300 zł. Nowy właściciel dopytywał o nią od poniedziałku, kiedy pokazaliśmy ją pod arkadami przy bibliotece wojewódzkiej. - Mama grała kiedyś na mandolinie, taki prezent sprawi jej dużo radości - stwierdził. I pilnował licytacji cały tydzień. Od początku pomarańczowego spadochronu pilnował pan Dariusz z Muntowa. - Przebiję ceną każdego - zapowiadał. I wylicytował spadochron za 350 zł. - Teraz nie mogę po niego przyjechać, bo prowadzę wakacyjny biznes, ale proszę go dla mnie trzymać - poprosił pan Dariusz.

Najdrożej bo za 370 zł, sprzedaliśmy obraz oracza na polu, podarowany na licytację przez Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Olsztynie. O obraz rozgorzała walka. Jeszcze w czwartek
bardzo zainteresowany był nim Janusz Dramiński, właściciel Muzeum Maszyn Rolniczych w Naterkach, który chciał go zawiesić wśród eksponatów. Na godzinę przed zamknięciem licytacji do walki o obraz włączył się Wiktor Marek Leyk, szef kancelarii sejmiku, który przez kilkanaście minut podbijał stawkę, dając o 10 zł więcej niż Dramiński. Tak cena dobiła do 290 zł. - Pauzuję, tę kwotę wpłacę na Caritas, dalej nie licytuję - stwierdził Dramiński. I wówczas do walki stanęła posłanka Iwona Arent, która do ostatnich minut licytowała się z Leykiem - cena doszła do 370 zł. - Chciałam wygrać i udało mi się – skwitowała parlamentarzystka.

Dochód z licytacji w wysokości 1070 zł zwycięzcy przekażą na konto rolników z powiatu bartoszyckiego, którym plony zniszczyła burza gradowa.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Olsztyn

Podobał się artykuł? Podziel się!