Dziewięć lat ciężkiej pracy Ewy Gajewskiej zostało zniszczonych w ciągu kilku sekund.

Ewa Gajewska, Górki: nadeszła burza z niesamowitą wichurą i stało się to co się stało co widzimy tutaj na tym polu. Trudno w ogóle mówić.

Te drzewka dopiero miały zacząć owocować. Z tego co pozostało widać, że już w tym roku zapowiadały się wspaniałe zbiory. Niestety tego sadu nie da się uratować.

Ewa Gajewska, Górki: ile to potrwa żeby można było zrekonstruować na pewno w jeden rok nie ma takiej możliwości.

Wichury to nie jedyne żywioły, które dały się w tym roku we znaki sadownikom.

Ireneusz Sypuła, Goszczyn: miałem potworny grad i praktycznie 90 % zbioru nadaje się do wyrzucenia.

Niestety takie zjawiska z roku na rok występują coraz częściej. To efekt zmian klimatycznych. Klęska może dotknąć każdego.

Jerzy Jasiorowski, Belsk Duży: sady są w tej chwili dużo wydajniejsze i przy takim podmuchu wiatru te ileś ton po prostu kładzie. Zrywa druty, zrywa podpory i powoduje że są ogromne straty.

Przed klęskami nie da się ustrzec. Uprawy można ubezpieczyć, ale polisy z dopłatami z budżetu państwa nie obejmują wszystkich przypadków.

Roman Cybulski, grupa producencka Jabłuszko: ubezpieczenia te które istnieją w Polsce w tej chwili porozumienia, które zawarł rząd z firmami ubezpieczeniowymi nie obejmują klęski huraganu w sadownictwie.

Po ubiegłorocznych stratach w wyniku silnych mrozów nie każdego było stać na ubezpieczenie upraw.

Źródło: Agrobiznes/ Dorota Florczyk

Podobał się artykuł? Podziel się!