Dostaliśmy informację o tym, że mięso jest podejrzane, dlatego zostało przebadane. Wynik badania jest ujemny, co oznacza, że mięso jest wolne od dioksyn i bezpieczne dla konsumentów - powiedział Jerzy Tułodziecki, zastępca Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Olsztynie. - Są to działania prewencyjne i jeśli jakaś partia mięsa wzbudza podejrzenia, jest skierowania do badania – dodał dr Tułodziecki.

Służby weterynaryjne mają sprawdzać produkty pochodzące z niemieckich krajów związkowych - Dolna Saksonia, Hamburg, Nadrenia, Północna Westfalia i Saksonia-Anhalt. W razie jakichkolwiek wątpliwości co do źródła pochodzenia mięsa lub nawet drobnych uchybień w dokumentach pobieramy próbki do badań. Wolimy dmuchać na zimne - powiedział Ludwik Bartoszewicz, Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Olsztynie.

Kontrolę produktów spożywczych, pod kątem skażenia dioksynami, prowadzi także sanepid. Inspektorzy sanitarni mają sprawdzić blisko 100 wielkopowierzchniowych sklepów w regionie. Jak dotąd nie natrafiono na żadne podejrzane produkty - poinformowała Bożena Tyśnicka-Piotrowska z oddziału higieny żywności warmińsko-mazurskiego sanepidu.

Wzmożone kontrole weterynaryjne i sanitarne odbywają się w całym kraju. Działania mają związek z informacjami o wyprodukowaniu w Niemczech pasz z wykorzystaniem skażonego dioksynami tłuszczu. Według komunikatu władz landu Saksonia-Anhalt, część skażonego mięsa - pochodzącego z karmionych taką paszą 35 świń - mogła trafić do Polski, na Śląsk i do Czech. Jednak według Głównego Inspektoratu Weterynaryjnego, z przekazanych przez władze czeskie informacji wynika, że próby pobrane z dostarczonej do Czech partii mięsa wieprzowego nie wykazały przekroczenia dopuszczalnej zawartości dioksyn. Może to świadczyć o tym, że wieprzowina wprowadzona na polski rynek z tej samej partii, co mięso, które trafiło do Czech, była bezpieczna dla konsumentów. Podobał się artykuł? Podziel się!