Rozwiązywanie problemów związanych z rosyjskim embargiem wymaga "czasu, spokoju i rozwagi", jednak resort rolnictwa dotąd nie załatwił spraw wymagających natychmiastowej decyzji, nie ma przygotowanego raportu o stanie zagrożenia polskiego rolnictwa w wyniku embarga - mówił we wtorek w Warszawie przewodniczący Kółek Rolniczych Władysław Serafin.

Nikt nie zbilansował produkcji owoców i warzyw, skupiając się jedynie na jabłkach. Brakuje analizy rynków papryki, marchwi czy innych warzyw - wyliczał.

Zdaniem szefa Kółek, kwoty jakie UE przeznaczyła na rekompensaty za wycofanie produktów z rynku miały służyć pokryciu strat dla tych producentów, którzy związani byli z rynkiem rosyjskim. A zachęcanie wszystkich rolników do składania wniosków spowodowało "totalny" bałagan i Polska przekroczyła limit przeznaczony na ten cel. Serafin uważa, że nazwanie polskich rolników frajerami, jest "potwarzą i niewybaczalnym błędem".

Kilka dni temu minister rolnictwa Marek Sawicki w wywiadzie dla portalu mPolska24.pl pytany, co z rolnikami, którzy za 12 groszy za kilogram w skupie muszą sprzedawać jabłka przemysłowe odparł: "Są frajerami. Ja szanuję biznesmanów, a nie frajerów. Jeśli zaproponowaliśmy już w połowie sierpnia instrument wycofania z rynku, w którym za jabłka proponujemy 27 groszy, a frajerzy wiozą jabłka na przetwórstwo po 12-14 groszy ich wybór. Wolny kraj, demokracja." Wypowiedź ta wzbudziła oburzenie części polityków.

W poniedziałkowej rozmowie minister podkreślił, że "nikogo nie chciał obrażać i nikomu nie chciał wytykać". Jak dodał, chciał jedynie zwrócić uwagę na to, że jeżeli rolnicy mają możliwość skorzystania z unijnego wsparcia dotyczącego wycofania z rynków produktów po określonych kwotach, to przynajmniej tydzień - dwa powinni się wstrzymać i nie dostarczać jabłek do skupu.

Rekompensaty unijne przysługują rolnikom, którzy wycofali produkt z rynku, które niedojrzałe nie zostały zebrane, zostały zniszczone lub przekazane na cele charytatywne.

Wiceprezes kółek rolniczych Włodzimierz Wiertek zwrócił uwagę podczas wtorkowej konferencji, że Sawicki zaraz po wprowadzeniu przez Rosję embarga zapewniał, że "załatwi" unijne rekompensaty. Okazało się, że są one niższe niż oczekiwali rolnicy i w sumie dla producentów warzyw z UE przeznaczono tylko 43 mln euro - mówił Wiertek. Dodał, że już 3 września wnioski o unijne pieniądze zostały wstrzymane. "Minister skłamał, bo wprowadził tysiące rolników w błąd, mówił, że wnioski będą rozpatrywane do końca listopada" - powiedział.

Według wiceprezesa Kółek, Sawicki oszukuje rolników, przekonując ich, że dostaną unijne rekompensaty. "Niech dzisiaj zapewni minister, że wszyscy rolnicy, którzy złożyli wnioski o rekompensatę, dostaną 27 groszy za kilogram (jabłek), bo w umowie drobnym maczkiem napisano, że cena może ulec zmianie" - mówił Wiertek. Jego zdaniem, rolnicy dobrze zrobili rezygnując z "wirtualnych pieniędzy".

Podobał się artykuł? Podziel się!