Dotychczas to koła łowieckie same szacowały szkody w uprawach zniszczonych przez dziki. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, to koła łowieckie wypłacają rolnikom odszkodowania za straty, jakie ponieśli, gdy uprawy zniszczyły dziki. Protestujący rolnicy wywalczyli powołanie niezależnych komisji.

Takie komisje powołano w każdym powiecie w Podlaskiem. W ich skład wchodzą m.in. przedstawiciele powiatowych zespołów doradztwa rolniczego, Podlaskiej Izby Rolniczej oraz gmin - poinformował we wtorek Tadeusz Kruszewski z Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. Dodał, że ze wstępnej informacji wynika, że najwięcej pracy mają komisje w powiatach białostockim i sokólskim.

Z powodu obostrzeń w związku z wystąpieniem przypadków wirusa afrykańskiego pomoru świń - ASF - nie można było m.in. polować na dziki, a populacja tych zwierząt znacznie się rozwinęła. Rolnicy podnosili, że dzików jest wyjątkowo dużo, a myśliwi - mimo że mogli od końca lipca strzelać do dzików na mocy rozporządzenia ministra rolnictwa - nie byli tym zainteresowani. Protestujący domagali się zwiększenia odstrzałów.

Wstępne wyniki prac komisji szacujących szkody łowieckie w powiecie białostockim będą znane w czwartek - powiedziała we wtorek kierownik powiatowego zespołu doradztwa rolniczego w Białymstoku Mirosława Jaroszewicz-Łojewska. Już jednak wiadomo, że straty, jakie rolnicy ponieśli na polach na skutek zniszczeń dokonanych przez dziki, są duże. Najwięcej zniszczonych upraw: kukurydzy, ale też użytków zielonych czy ziemniaków jest w gminach Zabłudów, Juchnowiec Kościelny, Tykocin, Choroszcz, Gródek i Michałowo. Rolnicy z pozostałych gmin dopiero zaczynają się zgłaszać do komisji szacujących - dodała Jaroszewicz-Łojewska.

O zgłaszanie się do komisji szacujących oraz do właściwych kół łowieckich apeluje do rolników Podlaska Izba Rolnicza. Prezes izby Grzegorz Leszczyński powiedział, że rolnicy zgłaszają się do komisji, ale jest też część rolników, która uważa, że nic to nie da. "Bo komisje te nie mają umocowania prawnego" - podkreślił i przypomniał, że według obowiązującego prawa, za szacowanie szkód nadal odpowiadają koła łowieckie.