W środę Sejm zajmował się dwoma poselskimi projektami ustaw klubów PSL i PiS dotyczącymi umożliwienia rolnikom przetwarzania żywności we własnym gospodarstwie rolnym. Chodzi o poselski projekt noweli ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, o swobodzie działalności gospodarczej oraz o bezpieczeństwie żywności i żywienia (PSL), a także projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw (PSL).

Jak mówił Mirosław Maliszewski (PSL) uzasadniając projekt swojego klubu, w wielu krajach obserwuje się powrót do żywności lokalnej, produkowanej w warunkach domowych. Do skracania "łańcucha żywnościowego", czyli do eliminowania pośredników, zachęca też Unia Europejska. Jednak obecnie - jak mówił - taka działalność jest utrudniona, gdyż po to, by przetwarzać i sprzedawać produkty, rolnik musi uruchomić działalność gospodarczą. W ten sposób traci przywileje i często musi zmienić KRUS na ZUS, co wiąże się z wyższymi składkami na ubezpieczenie społeczne - tłumaczył poseł.

Proponowane przez PSL rozwiązania mają uregulować przetwarzanie i sprzedaż przez rolników produktów rolnych pochodzących z własnej uprawy lub hodowli (np. pieczywa, wędlin, dżemów, kompotów czy serów) na małą skalę. Projekt Stronnictwa zakłada, że taka działalność będzie nieopodatkowana i nie będzie wymagała zgody powiatowego inspektora sanitarnego - wyjaśnił poseł.

Na podobne aspekty podczas omawiania PiS-owskiego projektu ustawy zwrócił także uwagę Krzysztof Jurgiel. Jak mówił poseł PiS, od kilku lat dyskutuje się o możliwościach sprzedaży produktów w gospodarstwie, tak by rolnik mógł zwiększyć swoje dochody. Zaznaczył, że oba projekty są bardzo podobne, "co świadczy o tym, że jest szansa, iż te rozwiązania zostaną przyjęte".

Wyjaśnił, że propozycje dotyczą zmian w przepisach, które porządkują formalny status działalności, a także ułatwiają jej rejestrację. Chodzi też o uznanie przetwarzania i sprzedaży produktów z gospodarstwa za działalność rolniczą. Taka działalność nie byłaby opodatkowana.

Produkcja i sprzedaż produktów z własnego gospodarstwa podlegałyby ewidencji; produkty te trafiałyby bezpośrednio do konsumentów lub np. do lokalnej sprzedaży. Ponadto działalność ta ma mieć charakter dodatkowy w stosunku do produkcji rolniczej - dodał Jurgiel.

W Sejmie trwają też prace nad senackim projektem regulującym te kwestie. Zakłada on zwolnienie opodatkowania przychodów z tej działalności do 7 tys. rocznie, co jest w opinii posłów niezwykle niską kwotą.

Wiceminister finansów Janusz Cichoń krytycznie odniósł się do propozycji nieopodatkowania działalności dotyczącej przetwarzania i sprzedaży produktów. Zauważył, że gdyby przyjąć rozwiązania z senackiego projektu, to skutki dla budżetu wyniosłyby 12,6 mln zł, ale gdyby takiego limitu nie było, to skutki mogłyby wynieść nawet kilkadziesiąt milionów złotych.