- Banki muszą podejść do branży rolnej trochę inaczej. Nasza żywność ma swoją markę w Europie Zachodniej – jej sprzedaż niesamowicie rośnie. Jeżeli będziemy jej więcej jej produkowali, do tego dojdzie cała sfera produkcji energii, koncerny opuszczą ceny dlatego że mają tanią siłę roboczą tam gdzie wyprowadzają teraz produkcję, banki obniżą oprocentowanie – to wydaje mi się że polskie rolnictwo nie tylko się obroni, ale będzie miało możliwości inwestycyjne - uważa Józef Dworakowski, wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych.

Dworakowski uważa, że rynek maszyn w Polsce ciągle jest bardzo chłonny. Jako przykład podaje sprzedaż ciągników, która rocznie opiewa na około 17 tys. nowych maszyn, a gospodarstw produkcyjnych jest około 1,2 mln. W większości ciągle pracują stare traktory produkowane w latach 70. i 80. Handel maszynami nie powinien wyhamować. – O to bym się nie bał. Tylko po prostu duże koncerny i banki muszą „spuścić z tonu” i musi być trochę taniej. Podkreślam: Banki mają najmniej strat w sferze rolniczej. Rolnik się boi długu i boi komornika, bo mu ziemię zabiorą. Dlatego banki i instytucje finansowe muszą w tej kwestii troszeczkę „zluzować” – podsumowuje Dworakowski. Podobał się artykuł? Podziel się!