O możliwość zatrudniania pracowników sezonowych z Ukrainy upomniał się dziś w Sejmie poseł Mirosław Maliszewski.

Jak przekonywał, sadownictwo to dziedzina przynosząca korzyści, co wynika także z obniżenia kosztów. Ich zasadniczą część stanowią koszty pracy. Te z kolei można obniżyć, zatrudniając obywateli Ukrainy, gdyż Polacy nie chcą podejmować tej sezonowej i nisko płatnej pracy. Ostatnio system przyznawania wiz pracowniczych zaczął jednak kuleć. - Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych wie o tym problemie? – dopytywał poseł Maliszewski.

Jak wyjaśnił Bogusław Winid, podsekretarz stanu w MSZ, obecnie na terenie Ukrainy działa 8 polskich konsulatów – najwięcej na świecie. Obciążenie wnioskami wizowymi jest w nich niejednakowe. Stąd kilka zmian. Po pierwsze do najbardziej obciążonego konsulatu we Lwowie skierowano dodatkowych pracowników. W przyszłości nastąpi zmiana okręgów konsularnych. Pozwoli to zmniejszyć ilość aplikacji odbieranych we Lwowie.

Rozpatrzenie wniosku trwa 5-6 dni i tego nie można skrócić, można natomiast usprawnić składanie wniosków. Umożliwiono robienie tego z wykorzystaniem systemu internetowego – ale prędko znalazły się osoby zajmujące kolejkę, aby potem odsprzedać miejsce. Ten sam problem obserwuje się na Białorusi. Polskie MSZ prowadzi akcję informacyjną, aby usprawnić składanie wniosków.

– Składanie wniosków z wyprzedzeniem pozwoli uniknąć spiętrzenia wniosków – powiedział Bogusław Winid. – Konsule sezonowi to nasz sposób na brak pracowników sezonowych – dodał.