Rząd przyjął projekt ustawy o ratyfikacji konwencji. W ocenie Rady Ministrów, Polska spełnia już jej wszystkie formalne postanowienia. Jej ratyfikacja była jednym z wymogów Traktatu Akcesyjnego, gdy przystępowaliśmy do UE.

Konwencja Sztkoholmska ogranicza stosowanie niektórych środków chemicznych, chroniąc środowisko i zdrowie ludzi przed 12 trwałymi zanieczyszczeniami organicznymi o dużej toksyczności.

Ponieważ środki te podlegają biokumulacji, bardzo trudno rozkładają się, dobrze rozpuszczają w tłuszczach i osadzają w wodzie, są poważnym zagrożeniem dla ludzi i środowiska. Ich stężenie w organizmach rośnie, ponieważ nie podlegają wydalaniu, albo rozkładowi.

Konwencja zabrania ich produkowania, stosowania, importu i eksportu. Zobowiązuje też do usunięcia zmagazynowanych zapasów tych substancji.

Obejmuje ona obecnie takie substancje jak: aldryna, chlordan, dieldryna, endryna, heptachlor, heksachlorobenzen, mireks, toksafen (środki owadobójcze, przeciw pasożytom i agrotechniczne lub produkty do ich produkcji). Zobowiązuje też do ograniczenia stosowania polichlorowanych bifenyli i DDT oraz ograniczenia emisji dioksyn w procesach produkcyjnych.

Obecnie polskie normy dotyczące tych substancji są surowsze niż przewidziane w Konwencji. W Polsce od wielu lat stosuje się substancje i preparaty, które nie zawierają trwałych zanieczyszczeń organicznych. Jedynie DDT było produkowane w Polsce do 1997 roku, a toksafen przez dwa lata w latach 60.

W ocenie rządu, ratyfikacja umocni znaczenie Polski jako wiodącego państwa w sprawach ochrony środowiska w Europie Środkowej i Wschodniej.

Konwencja Sztokholmska do tej pory została podpisana przez 152 państwa, została ratyfikowana przez 147 i Wspólnotę Europejską. Nie ratyfikowało jej jeszcze kilka państw członkowskich UE, w tym Polska.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!