"Wielu producentów, przetwórców i handlowców przeżyło i przeżywa prawdziwy szok cenowy zdecydowanie głębszy niż ma to miejsce w innych sektorach gospodarki.” Takie zdanie znalazło się w raporcie na temat działań ministerstwa rolnictwa na rzecz stabilności i rozwoju. Przykładów nie trzeba daleko szukać. O opłacalność wystarczy zapytać producentów mleka czy jabłek.

Wiele gospodarstw już w ubiegłym roku nie wytrzymało konkurencji. Andrzej Brzozowski z Rokotowa zlikwidował hodowlę trzody chlewnej.

Zdaniem producentów najgorsze jest to, że nigdy nie wiadomo, czy dany sezon zakończy się z zyskiem czy ze stratą. I dlatego domagają się gwarantowanych cen.

Dariusz Jasiński, Broszków: powinna być jakaś cena umówiona, że tyle będzie jak się wstawia prosięta i wtedy by rolnik wiedział a tak to chowa, sprzedaje a nie wie za ile sprzedaje.

W trochę lepszej sytuacji są zakłady przetwórcze. Tam najgorsze już minęło. Ale problemy mogą się jeszcze pojawić.

Tadeusz Pokrywka, Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Spożywczego: tutaj może być problem że przemysł za dostarczony towar będzie musiał czekać na zapłatę a więc nie będzie miał możliwości być może wypłacenie nawet wynagrodzeń.

Zdaniem resortu rolnictwa sytuacja zakładów przetwórczych powoli zaczęła się poprawiać.

Marek Sawicki, minister rolnictwa: osłabiony złoty, przy bardzo dużym wolumenie eksportu na rynki unijne to też dobry sygnał dla przetwórców i myślę, że z czasem ten sygnał powinien się przełożyć także na ceny dla rolników.

Nie szybko to jednak odczują producenci rolni. Brak powiązań z przemysłem oraz wykorzystywanie tej sytuacji przez handel stawiają rolników na z góry przegranej pozycji.

Lista działań, które mają zapobiec dalszemu spadkowi dochodów w rolnictwie jest długa. Przede wszystkim ma to być przyspieszenie wydawania dotacji unijnych, wsparcie eksportu oraz grup producenckich. Na efekty działań trzeba będzie jednak poczekać.


Źródło: Agrobiznes/ Dorota Florczyk

Podobał się artykuł? Podziel się!