Jak podaje Rzeczpospolita wszystko zaczęło się w 2003 roku, od kiedy państwo dotuje firmy zajmujące się przerabianiem martwych zwierząt na mączkę kostną i spalaniem szczątków. Pierwsze nieprawidłowości  w przyznawaniu pomocy wykryto za rządów PiS- u i dotyczyły okresu, gdy agencją kierował Wojciech Pomajda związany z SLD. W październiku 2007 r. ARiMR wezwał dłużników do zwrotu pomocy w wysokości ponad 34 mln zł bez odsetek.

Po zmianie rządu prezesem agencji został Dariusz Wojtasik, który wszczął windykację należności (sprzeciwił się naciskom ministra Sawickiego aby sprawę rozstrzygnąć na korzyść utylizatorów- twierdzą informatorzy gazety). W marcu 2009 r. Wojtasik podał się do dymisji.

Kolejnym prezesem został Tomasz Kołodziej, za którego rządów m.in. zwalniano lub przesuwano na inne stanowiska ludzi którzy wykryli nieprawidłowości. Większość pieniędzy nie udało się odzyskać. Agencja wytaczała procesy, ale robiono to tak, by ich nie wygrać – mówią byli kontrolerzy dla Rzeczpospolitej.

Według gazety minister Kalemba zażądał wyjaśnień w tej sprawie od Kołodzieja, które jednak nie były przekonujące i w efekcie został odwołany. Kołodziej odmówił wczoraj rozmowy z Rzeczpospolitą.

Dziennik podaje, że na aferze utylizacyjnej państwo mogło już stracić nawet ponad 80 mln zł. Podobał się artykuł? Podziel się!