Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych w swoim liście apeluje o udzielenie zgody na czasowe stosowanie zapraw neonikotynoidowych w rzepaku i powołuje się na Rozporządzeniem UE 1107/2009. Wskazuje, że zgoda na czasowe stosowanie zapraw neonikotynoidowych dla rzepaku została już udzielona w 2016 r. w Danii, Finlandii, Estonii oraz na Litwie i Łotwie, a dla słonecznika i kukurydzy na Węgrzech, w Bułgarii i Rumunii.

Te pozytywne decyzje, szczególnie w krajach skandynawskich znanych z niezwykle rygorystycznych wymogów środowiskowych, potwierdzają liczne zalety, także środowiskowe, zapraw neonikotynoidowych.

W liście czytamy, iż pochopna decyzja Komisji Europejskiej – poparta w 2013 r. przez polski rząd – o zawieszeniu zapraw neonikotynoidowych wywołała liczne negatywne konsekwencje dla produkcji rzepaku w Polsce zarówno środowiskowe, agrotechniczne i ekonomiczne.

Czołowi polscy naukowcy zajmujący się ochroną roślin, podkreślają, że po zawieszeniu zapraw neonikotynoidowych rolnicy zmuszeni są do wykonywania licznych oprysków. Taka sytuacja, czyli wzrost chemizacji, powoduje większe zagrożenie – niż stosowanie zapraw – dla środowiska i pszczół poprzez ryzyko niewłaściwego stosowania środków ochrony roślin.

Ponadto, można zaobserwować rosnący problem używania podrabianych pestycydów czy środków niezarejestrowanych, gdyż rolnicy nie posiadają skutecznych alternatyw do ochrony rzepaku. Co ważne, dostępnych jest wiele naukowych opracowań, m.in. brytyjski i australijski raport rządowy, parlamentarny z Nowej Zelandii, potwierdzających bezpieczeństwo zapraw neonikotynoidowych, czytamy w piśmie kierowanym do resortu.

KZPRiRB wskazuje w swoim liście, że najbardziej skuteczną i przyjazną środowisku metodą ochrony rzepaku wśród metod chemicznych są zaprawy nasienne. Do zwalczania groźnych szkodników pierwszych faz rozwojowych, m.in. chowacza galasówka, śmietki kapuścianej, tantnisia krzyżowiaczka, miniarki kapuścianej i rolnic, nie ma zarejestrowanych żadnych insektycydów.

Są to szkodniki, które zwalczają m.in. właśnie zaprawy neonikotynoidowe. Przypominają, że zaprawy były stosowane w Polsce w sierpniu/wrześniu, a nie podczas okresu największego zagrożenia dla pszczół, czyli w kwietniu/maju podczas kwitnienia rzepaku.

List wyjaśnia, że obecnie konieczność wykonywania oprysków znacznie zwiększyła koszty produkcji rzepaku w Polsce. Wartość rynku insektycydowego w rzepaku w Polsce wzrosła – zgodnie z danymi firmy badawczej Kleffmann – prawie trzykrotnie po zawieszeniu zapraw. Brak możliwości skutecznej ochrony bardzo negatywnie wpływa także na zimowanie rzepaku, o czym boleśnie przekonaliśmy się w tym roku.