Larwy borecznika sosnowca żywią się najczęściej igliwiem sosny zwyczajnej, dominującej w wielu polskich lasach. Gdy larw jest niewiele - do 2 tys. na dorosłym drzewie - roślina potrafi zregenerować się, ale zaatakowane przez większą liczbę larw drzewa obumierają.

- W najbardziej zagrożonych drzewostanach stwierdziliśmy ponad 50 tys. jaj borecznika na jednym drzewie. Takiej ilości jaj szkodników praktycznie dotąd nie notowaliśmy, jest to wielkie zagrożenie dla trwałości lasu i musimy szybko działać - podkreślił dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu Janusz Kaczmarek.

We wtorek rozpoczęto opryski lasów zaatakowanych w największym stopniu przez szkodniki. Za najbardziej zagrożone uznano nadleśnictwa Solec Kujawski i Cierpiszewo.

- W przypadku potwierdzenia zagrożenia, zabiegi zostaną przeprowadzone w innych nadleśnictwach, m.in. w Bydgoszczy, Dobrzejewicach, Gniewkowie i Toruniu. Używamy zaledwie 100 mililitrów bardzo rozpylonego preparatu na jeden hektar, a zabiegi są wykonywane rano i pod wieczór - wyjaśnił Kaczmarek.

Leśnicy zapewniają, że użyty przeciwko owadom środek chemiczny nie stanowi zagrożenia dla ludzi i działa wybiórczo tylko na larwy szkodników, oszczędzając owady pożyteczne. Tam jednak, gdzie będą wykonywane opryski, obowiązuje okresowy zakaz wstępu do lasu, a więc także zbierania grzybów i runa leśnego.

Plagi boreczników w tak dużym zakresie nie notowano w regionie kujawsko-pomorskim od kilkudziesięciu lat. Występowanie szkodnika - zdaniem leśników - nie ma związku z tegoroczną pogodą. Jak przypominają, część naukowców wiąże zjawisko z nadzwyczajną aktywnością plam na Słońcu, podobnie jak to miało miejsce 30 lat temu. Podobał się artykuł? Podziel się!