W poniedziałek po południu premier Donald Tusk spotkał się z prezesem PSL Waldemarem Pawlakiem. Ludowcy twierdzili dotychczas, że są zainteresowani resortami, którymi do tej pory kierowali, czyli gospodarką, resortem pracy i rolnictwa.

Pawlak mówił jeszcze przed wyborami, że chciałby dalej współpracować zarówno z Jolantą Fedak, jak i z Markiem Sawickim. Z kolei źródła w PO oceniają, że ludowcy w przyszłej koalicji nie dostaną więcej resortów, niż mieli.

- Jeżeli Platforma ma 40 proc., PSL ma 10 proc., a do tego się sprowadza wynik wyborczy, to pozostaje ten poziom dotychczasowych 80 do 20 proc., z lekkim przesunięciem na rzecz mniejszego koalicjanta - powiedział poseł Stronnictwa Janusz Piechociński.

Bliski współpracownik Pawlaka, wiceminister gospodarki Mieczysław Kasprzak, mówi wprost: gdyby - tak jak zapowiadał premier - doszło do podziału niektórych resortów, Stronnictwo będzie chciało objąć jakieś dodatkowe ministerstwo. - Na pewno byśmy coś chcieli. Mamy dobrych fachowców, np. od dróg - powiedział.

Jego zdaniem przyszłym potencjalnym ministrem transportu mógłby zostać Piechociński. Kasprzak uważa, że Stronnictwo mogłoby również objąć resort środowiska. Jako jego możliwy szef wymieniany jest przewodniczący klubu poselskiego PSL w minionej kadencji Stanisław Żelichowski.

W ubiegłym tygodniu premier zapowiedział, że jeśli PO wygra wybory, to dojdzie do rozdzielenia MSWiA, utworzenia Ministerstwa Cyfryzacji, przekształcenia Ministerstwa Infrastruktury w resort transportu oraz powołania Centrum Planowania Strategicznego.

Ludowcy chcą również mieć wiceministra w każdym resorcie. Jak tłumaczy Kasprzak takie rozwiązanie funkcjonowało w minionej kadencji, ale w jej trakcie, w wyniku zmian personalnych, ludowcy stracili funkcje w kilku ministerstwach.

Poseł przekonuje, że byłoby to korzystne dla funkcjonowania przyszłej koalicji, bo usprawniłoby przepływ informacji między PO i PSL.

Poza zmianami w rządzie Stronnictwo będzie musiało zastanowić się też nad podziałem stanowisk w parlamencie. Z nieoficjalnych jeszcze wyników PKW wynika bowiem, że do Sejmu nie dostała się wicemarszałek Ewa Kierzkowska. Pierwsze miejsce na liście, które zajmowała na niewiele się zdało, bo "przeskoczył" ją startujący z "dwójki" wiceszef MSWiA Zbigniew Sosnowski.