Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (ang. Food and Agriculture Organization, FAO) spożycie ryb i owoców morza przez ostatnich kilkanaście lat rosło systematycznie zarówno na świecie, jak i w Polsce (dane podajemy za serwisem Newseria Biznes). W naszym polskim przypadku nie są to jednak wyniki imponujące. Jest lepiej, niż było, jednak do osiągnięć światowych i europejskich sporo nam jeszcze brakuje. Średnie globalne spożycie ryb i owoców morza wynosi 20 kg na osobę na rok, a w Unii Europejskiej 23 kg. Rekordziści europejscy, czyli Portugalczycy i Norwegowie, zjadają w ciągu roku odpowiednio: 60 i 50 kg ryb i owoców morza. Polski wynik –13 kg na osobę na rok – plasuje się na końcu tego zestawienia.

Okazuje się, że w naszym kraju najpopularniejsze są ryby mrożone, wśród których króluje mintaj, ale dużą popularnością cieszą się również: śledź, makrela, dorsz i łosoś, którego popularność rośnie w szybkim tempie. Owoce morza nie są, jak na razie, naszym ulubionym przysmakiem, choć powoli przekonujemy się do nich, w czołówce znajdują się coraz chętniej kupowane krewetki.

Popularność ryb rośnie m.in. ze względu na coraz większą świadomość konsumentów, którzy dostrzegają w nich zdrowe i niskokaloryczne źródło białka, witamin (głównie A, D, E i z grupy B) i kwasów tłuszczowych z grupy omega-3, które korzystnie wypływają na funkcjonowanie układu nerwowego i krążenia, wspomagają pracę serca, obniżają poziom złego cholesterolu i neutralizują działanie wolnych rodników, czyli opóźniają procesy starzenia. Ryby zalecane są w dietach odchudzających i cukrzycowych, ponieważ mają niski indeks glikemiczny, czyli nie podnoszą poziomu cukru we krwi, a tym samym nie pobudzają nadmiernie łaknienia. Najzdrowsze są tłuste ryby morskie, najbogatsze w kwasy omega-3, czyli łosoś, makrela, śledź, dorsz, szprotki. Ryby słodkowodne zawierają mniej tłuszczu i tym samym mniej kalorii, dlatego polecane są szczególnie osobom na diecie. Wybierając ryby słodkowodne, często pochodzące z hodowli, dobrze kupować produkty z pewnego źródła, krajowe, np. pstrągi czy karpie. Obecne u nas od pewnego czasu w sprzedaży filety pangi i tilapii, które zdobyły popularność przede wszystkim niewygórowaną ceną, pochodzą najczęściej z hodowli w Wietnamie czy Chinach i nierzadko bywają wspomagane antybiotykami i hormonami.