- Co roku składam wniosek o dopłaty bezpośrednie, tylko od jakiegoś czasu gospodarstwo prowadzi moja żona i wnioski składa moja żona. Za rok ubiegły również. Zawsze składam wnioski w terminie.

Poseł Maliszewski słyszał o odwołaniu kierownika ARiMR w Grójcu, ale nie wie, z jakiego powodu to nastąpiło. Mówi też, że nie pamięta, od ilu lat wnioski składa jego żona – a ta wiedza wydaje się tu bardzo ważna. Poseł pamięta o pewnym zamieszaniu z tym związanym:

- W jednym roku było tak – przerejestrowaliśmy gospodarstwo na żonę. To było na jesieni. Ja dostałem wypełniony wstępnie wniosek na mnie. Ten wniosek wysłałem pocztą i zorientowałem się, że popełniłem błąd – czy agencja popełniła błąd, czy ja, trudno powiedzieć – złożyłem wycofanie mojego wniosku. Wszystko było zrobione w terminie, na długo przed tym, jak agencja podejmuje decyzje o przyznaniu płatności.

Poseł nie jest jednak w stanie przypomnieć sobie, czy chodziło o ubiegły rok.

- Na pewno nie było to w tym roku w maju. Albo w ubiegłym roku w maju, albo jeszcze wcześniej – zastanawia się.

Odwołanego kierownika oddziału ARiMR nie znał przed jego powołaniem na stanowisko.

Poseł Maliszewski podkreśla, że o żadnym problemie dotyczącym jego osoby nie wie. Nie został poinformowany o jakimkolwiek śledztwie. - To wewnętrzne sprawy agencji, trudno żebym ja tu miał jakąś rolę odgrywać. Nie czuje się zobowiązany do wyjaśnienia sprawy, raczej dotknięty, ale nie zamierza nic robić w celu jej wyjaśnienia.

- Oficjalnie nic nie wiem, znam tylko plotki – mówi i dodaje, że plotki te rozpowszechniają osoby z nieprzychylnego mu środowiska i nie będzie z nim dyskutował.

A czy takie plotki przypadkiem nie bolą, nie zachęcają do wyjaśnienia sprawy?

- Oczywiście że bolą. Ja pod tym względem mam czyste sumienie. W czasie gdy pełniłem funkcje publicznie nigdy nie składałem wniosku o żadne dopłaty – poza dopłatami bezpośrednimi – żeby nie narazić się o posądzenie, że przyznano je poza kolejnością. Czekam na oficjalne zajęcie stanowiska przez te instytucje, które oficjalnie prowadzą jakieś postępowanie. Trudno, żebym występował do sądu czy prokuratury z pytaniem, czy toczy się w mojej sprawie jakieś postępowanie.

Wszystko wskazuje jednak na to, że takie postępowanie prokuratura prowadzi.

- Mam czyste sumienie, nie czuję się winny sytuacji – podkreśla poseł, ale zgadza się, że skoro jest prowadzone śledztwo i są przesłuchiwani pracownicy ARiMR, on również powinien być w tej sprawie niepokojony.

Podobał się artykuł? Podziel się!