Nastroje wśród przedstawicieli różnych kierunków produkcji zwierzęcej były często skrajne.  Najbardziej dało się to odczuć w sektorze trzody chlewnej.

W ubiegłym roku, gdy spotykaliśmy się na XIV Targach Ferma Świń i Drobiu sytuacja na rynku trzody chlewnej była bardzo trudna. Ceny żywca o tej porze roku były bardzo niskie, a ceny pasz niezwykle wysokie. Jesienią 2011 r. zaczęło pojawiać się nieco optymizmu na rynku. Jednak nadal wielu producentów osłabionych ekonomicznie po długim okresie dekoniunktury likwiduje produkcję. Dlatego tegoroczna edycja targów była dobrą okazją do dyskusji i wypracowania stanowiska w sprawie odbudowy stada trzody chlewnej w Polsce – mówił dr Tadeusz Blicharski Dyrektor Biura POLSUS.

Podczas wykładów oraz w kuluarowych rozmowach producenci jaj i drobiu również mocno debatowali o nowych wymaganiach dla dobrostanu kur nieśnych, przy którego wprowadzaniu nie obyło się bez chaosu - po części wywołanego przez urzędników.

Producenci drobiu mięsnego omawiali także sprawę konieczności wdrożenia do praktyki produkcyjnej systemu eliminowania Salmonelli ze świeżego mięsa drobiu.

Z kolei wśród producentów mleka i hodowców bydła nastroje były znacznie lepsze. Od połowy roku 2010 koniunktura na rynku mleka sprzyja hodowcom i producentom, co przekłada się na stały wzrost cen skupu. Według  Leszka Hądzlika Prezydenta Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka można dzisiaj mówić o opłacalnej produkcji mleka, czyli pozwalającej na inwestowanie, powiększanie stad krów i unowocześnianie technologii chowu. Podobał się artykuł? Podziel się!