Rolnicy nie chcieli słuchać zapewnień ministra o tym, jak bardzo docenia „braci rolników, prawdziwych gospodarzy na polskiej ziemi”.

Kalemba wzywał do szacunku wobec chleba, zapewniał, że dołoży starań, aby był on doceniany.

Rolnicy wysłuchali bez protestów informacji o dobrych zbiorach w obecnym i poprzednim roku, o spadku cen zbóż, niższych dochodach za zboża i kukurydzę, a także o potrzebie łączenia się, tworzenia grup i roli wspólnego występowania na rynku. Gwizdy rozpoczęły się wtedy, jak Kalemba zaczął mówić o klęskach i pomocy poszkodowanym. Omawiany wzrost eksportu nie ucieszył rolników – słychać było pojedyncze gwizdy, pojawiły się również wtedy, gdy minister mówił o programie „Zero tolerancji”, a także, gdy zapewniał o sukcesach negocjacji środków na WPR.

Wypowiedzi Kalemby na temat sprzedaży ziemi przez ANR rolnicy już jednak nie byli w stanie wysłuchać spokojnie.

- Ziemia w pierwszej kolejności trafia do rolników na powiększenie i tworzenie gospodarstw rodzinnych – zapewniał Kalemba, a od tych słów towarzyszyły mu już do końca krzyki oburzenia, gwizdy i buczenie. W momencie, kiedy mówił o zabezpieczeniu nabywania gruntów po 2016 r. i zwiększonym rozdysponowaniu gruntów z ANR na powiększanie gospodarstw, krzyki utrudniały mu już mówienie, podobnie wtedy, jak mówił o powstrzymaniu upraw roślin GMO. Końcowe słowa – podziękowania rolnikom i wyrażające wdzięczność całym pokoleniom „siejącym, choć grunta nasze marne” – Kalemba omal wykrzyczał, aby przebić się przez zagłuszające go niechętne reakcje zgromadzonych rolników.