Sawicki powiedział podczas środowej konferencji prasowej, że susza wystąpiła w 13 województwach. Według niego, na razie meldunków o stratach jest mało: potwierdzono zniszczenia na zaledwie 250 tys. ha, gdzie straty wyniosły powyżej 30 proc. produkcji rolnej.

"Apeluję do komisji szacujących, by prace przyspieszyć, bo rolnicy czekają na pomoc, a tej nie udzielimy, jeżeli nie będziemy mieli pełnych informacji o zakresie szkód" - podkreślił Sawicki.

Największe niedobory wody odnotowano w czterech województwach: wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim i łódzkim.

Według zapowiedzi resortu rolnicy poszkodowani przez suszę mogą liczyć na wsparcie m.in. w postaci kredytów preferencyjnych lub w ramach pomocy de minimis. Przepisy przewidują, że stawki pomocy mogą być zróżnicowane w zależności od rodzaju uprawy. Jednakże taka rekompensata nie może przekroczyć równowartości 15 tys. euro.

Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa - poświęconej suszy - posłowie i organizacje rolnicze wskazywali, że z pomocy de minimis nie będzie mogło skorzystać wiele gospodarstw, gdyż już ją wykorzystało wcześniej.

Sawicki w środę wyjaśniał, że pomoc państwa nie musi następować w ramach de minimis, ale pod warunkiem, że będzie znana skala strat. Wtedy będzie można przyznać pomoc krajową, ale trzeba ją notyfikować w KE, co potrwa kilka miesięcy; to zależy od skali strat - podkreślił. Jeżeli ona będzie się mieściła w ramach puli środków dla Polski na pomoc de minimis, to lepiej skorzystać z takiej formy, bo ta pomoc jest szybka. Minister wyjaśnił, że wykorzystaną pomoc w ramach de minimis mają na ogół duże gospodarstwa, które także mają "relatywnie dobre wsparcie w ramach systemu dopłat bezpośrednich" i nieco łatwiejszy dostęp w programach innych w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich. Dodał, że natomiast mniejsze gospodarstwa tylko żyją z rolnictwa i tylko na taką pomoc mogą liczyć.

"Jestem zwolennikiem raczej pomocy de minimis niż zastępowania przez państwo chociażby całego systemu ubezpieczeń upraw i zwierząt" - zaznaczył Sawicki. Przypomniał, że w zmienionej niedawno ustawie o ubezpieczeniach rolnych podniesiono dopłaty do składki z 50 do 65 proc. i poszerzono zakres ubezpieczenia o rośliny sadownicze. Jednak stale liczna ubezpieczonych rolników jest niewielka - stwierdził.