Zdaniem Żygadły problem polega na tym, że rząd od dłuższego czasu prowadzi politykę próby połączenia naszej bytności w Unii Europejskiej z programem oszczędnościowym zakrojonym na, jego zdaniem, niespotykaną skalę. "Problem polega na tym, że Państwo szuka pieniędzy nie tam, gdzie powinno. Po rozporządzeniach podjętych z końcem roku już wiemy, że premier i minister nie mają pojęcia o czymś, co nazywa się programem zwalczania choroby Aujeszkyego. Skąd mają taką wiedzę posiadać? Przecież są tylko politykami" - pisze Paweł Żygadło w liście, który przesłał m.in. do premiera i prezydenta RP.

"Proste pytanie: jak lekarz weterynarii pracujący w rzeźni ma poznać, czy świnie, które przyjechały do uboju, nawet z numerem gospodarstwa na plecach, nie pochodzą z gospodarstwa podejrzanego lub ogarniętego przez chorobę? Nie posiada przecież wykazu wszystkich gospodarstw z Polski, a nawet gdyby miał, to przewoźnik kupi tatuownicę za 50 zł i numer nabije jaki chce" - wskazuje lekarz weterynarii.

"Sprawą o wiele poważniejszą jest sprawa pozostałych chorób, z którymi nasz kraj walczy już od lat. Są to choroby takie jak: brucelloza, białaczka, pryszczyca, gruźlica i wspomniana wcześniej choroba Aujeszkyego. Niezbędne jest cykliczne pobieranie krwi. Na tą chwilę nikt w Polsce nie podpisał i nie podpisze umów na te czynności. Te kilka dni w rzeźniach spędzili powiatowi inspektorzy pracując po nocach - ponieważ oni nie mogą protestować. Ale oni nie pobiorą krwi od zwierząt. Ne ma takiej możliwości" - czytamy w liście otwartym.

"Jeżeli Polska nie wykona tych pobrań i monitoringów, to nie tylko będziemy mieć zagrożenie rozprzestrzeniania się chorób, grożących również człowiekowi, ale nasze Państwo będzie musiało oddać Uni Europejskiej miliardy złotych za niewykonanie programu. Stracimy całkowicie możliwość eksportu. Zapłaci za to wtedy zwykły obywatel ze swojej kieszeni, a winą rząd będzie próbował obarczyć lekarzy weterynarii" - czytamy dalej.

"Postulaty lekarzy weterynarii są proste i łatwe do spełnienia, środowisko lekarzy jest solidarne jak nigdy dotąd" - akcentuje Paweł Żygadło.

Podobał się artykuł? Podziel się!