Farmer.pl: Krótko był Pan w rządzie PiS ministrem rolnictwa. Wcześniej przewodniczył Pan sejmowej komisji rolnictwa. W sumie Pana głos był ważny, jak nie najważniejszy w polityce rolnej w 2006 i 2007 r. Jak Pan ocenia działania obecnego ministra rolnictwa, Marka Sawickiego?

Wojciech Mojzesowicz.: Chcę powiedzieć, że nie było łatwo, wprowadziliśmy zwrot akcyzy zawartej w paliwie rolniczym, biorąc pod uwagę małą wymianę materiału siewnego przez rolników – dopłaty do wymiany, do motylkowatych 160 zł, 100 zł do zbóż. Wprowadziliśmy dopłaty do roślin energetycznych, rozpoczęliśmy biopaliwa oraz ubezpieczenia w rolnictwie. Uważaliśmy, że trzeba zreformować KRUS. Podjąłem decyzję o zmianie struktury KRUS-u. Nie potrzeba było 150 dyrektorów i zastępców, tylko wystarczy 16 oddziałów wojewódzkich. Zaczęto mi mówić, że rolnicy w związku z tym, żeby coś załatwić będą musieli jeździć daleko, do miasta wojewódzkiego, ale to żaden argument, bo przecież są kierownicy powiatowi w KRUS-ie, których można upoważnić do podpisywania dokumentów.

F: Po tych słowach można sądzić, że nie wystawi Pan ministrowi Sawickiemu dobrej oceny?

W.M.: Reforma KRUS-u nie może polegać na socjotechnicznym zabiegu – bronimy małych gospodarstw, obciążamy duże. Małym nic się zmieniło, składkę mają taką samą i większej płacić nie mogą, bo nie mają z czego, duzi natomiast płacą wiele większe składki na ubezpieczenie społeczne w zależności od gospodarstwa, natomiast wszyscy mają te same świadczenia. Nawet jak się pytam tych rolników, którzy nie mają zwiększonej składki, to się dziwią takiemu posunięciu, nic nie mają w zamian. To chociaż to chorobowe powinno być podniesione o kilka złotych, a emerytury chociaż o 150 zł. Ja bym poszedł w tym kierunku, żeby zróżnicować emeryturę, minimalnie chociaż.

F: To co powinno się zrobić?

W.M.: Powinno dać się szansę między innymi rolnikom, którzy nie będą gospodarowali, nie mają następcy, nie mają perspektyw płacić większej składki na KRUS, taką jak płacą ci rolnicy, którzy mają do 300 ha ziemi, ale za to powinni dostać znacznie wyższe emerytury . Przez zwiększenie składki, tacy rolnicy sami by ją sobie wypracowali. A tak zrobiono absurdalne rzeczy. Wzięto około 30 mln zł od większych gospodarstw i nic poza tym. I o dziwo, Pan minister Ławniczak krytykuje to, co jest. Mówi, że się wyrzuca pieniądze. Propozycje Prawa i Sprawiedliwości były dobre, zepsuto je. W ubiegłym roku znowelizowano ustawę o ubezpieczeniach płodów rolnych i popsuto ją. Przecież towarowych gospodarstw nie stać na to, żeby się nie ubezpieczać. To oni mają inwestycje, mają kredyty. Powiem o faktach. Sawicki mówił, że co to jest 85 groszy zwrotu akcyzy z paliwa, mówił – będzie złotówka. I nic. Krytykował ustawę o ubezpieczeniach rolniczych – jjest gorzej. Mówił, że będzie dopłacał do wymiany materiału siewnego motylkowatych do 0,5 mln ha, dopłaca zaledwie do 180 tys. ha. A motylkowate to białko w żywieniu zwierząt, byłoby mniej zboża na rynku. Powiedział, że 2,5 mln ha ziemi da rolnikom. Tego nie ma. Reforma KRUS-u tylko z nazwy. Robi politykę od wyborów do wyborów. Nie pomaga gospodarstwom socjalnym. Pieniądze są potrzebne na wsparcie edukacji. A tego też nie ma.

F: Jak Pan ocenia działania ministra na forum Unii Europejskiej?

W.M.: Bardzo sprytnie skierowano falę niezadowolenia rolników polskich na Brukselę. Powiedziano im, że tam możecie się domagać, żeby było lepiej. Znaczna część dobra od tego zależy. Ale jest kwestia polityki krajowej. O tym mówiłem. Tam gdzie Bruksela nie finansuje działań, to się raczej zgadza na wydanie pieniędzy z krajowego budżetu. Tylko trzeba z wnioskami wystąpić w odpowiednim czasie, bo machina urzędnicza jest długa. O tym minister Sawicki powinien wiedzieć. Trzeba obserwować rynek i nastroje w Brukseli. Brakowało kwot mlecznych – zwiększyłem je. Trzeba wystąpić z wnioskiem o zwiększenie limitów produkcji cukru, bo brakuje go w Europie. Europa nie powinna być importerem netto czegoś, co można u nas produkować. Dlaczego oddano kwotę 54 tys. ton cukru, skoro nikt tego od nas nie oczekiwał. Zrobiono to po to, żeby zamknąć cukrownie. Nie wolno zgadzać się na odejście od kwotowania produkcji mleka. Rolnikom, którzy mają trzy–cztery krowy, minister powinien zaproponować inną produkcję.

F: Coraz więcej mówi się o reformie Wspólnej Polityki Rolnej i jej nacjonalizacji? Czy Polska powinna się na to zgadzać?

W.M.: Wspólna polityka na razie nie jest. Polski rolnik musi wytrzymać do 2013 r. z mniejszymi dopłatami. Potem polityka rolna będzie wspólna. Trzeba teraz pomóc chłopom. Nie wolno ich zmuszać do wykupu ziemi. Trzeba dawać im tanie kredyty. Od tego jest polityka krajowa. Polska nie może stać się importerem netto żywności. Liczę, że następne dwa lata będą lepiej wykorzystane przez Pana Ministra Rolnictwa Marka Sawickiego.

Źródło: farmer.pl