Marek Sawicki odpowiada na list prezesa Jarosława Kaczyńskiego w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej MRiRW. - Już miesiąc przed żniwami ogłosił cenę pszenicy na 600 zł za tonę. Nie jest w stanie zrozumieć, że słowa padające z ust znanego polityka bardzo uważnie brane są pod uwagę analityków i przedsiębiorców. Po raz kolejny też wyciąga argument związany ze spółką „Elewarr". To nie jest podmiot, który może w sposób zdecydowany wpłynąć na sytuację rynkową. Po prostu nie posiada tak dużego udziału w rynku. Ponadto Prezes zapomina, że jest to podmiot prawa handlowego i nie ma prawa działać na szkodę spółki. Obrońca producentów zbóż i rzepaku po raz kolejny posługuje się demagogią.

Ubolewa też nad losem producentów owoców miękkich, zwłaszcza producentów czarnej porzeczki i wiśni. Tu rzeczywiście sytuacja jest trudna. Jest jednak bardziej złożona niż myśli Prezes. Po pierwsze złożyłem wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o możliwości wystąpienia zmowy cenowej podmiotów skupowych. Wystąpiłem też do Komisji Europejskiej o zastosowanie odpowiednich instrumentów dotyczących załamania cen i nadprodukcji na danym rynku. Jestem jedynym ministrem rolnictwa w Unii Europejskiej, który zrobił to sam. W krajach, gdzie wystąpiła trudna sytuacja na rynku np. moreli to organizacje reprezentujące rolników, ich zrzeszenia i izby występowały przede wszystkim z takim wnioskiem, a dopiero na końcu właściwy minister ich wspierał.

U nas sytuacja jest odwrotna. To związek będący członkiem COPA COGECA NSZZ RI Solidarność organizuje pikietę pod ministerstwem rolnictwa, ale sam nie czyni nic na europejskim forum w interesie polskich rolników. Związek COPA COGECA, z wiceprzewodniczącym, senatorem Chróścikowskim upomina się o producentów moreli z południa Europy, ale ani zdaniem nie popiera wniosku ministra rolnictwa z Polski.

Czy stojąc u boku Tiahnyboka na Majdanie myślał Pan Prezes o polskich rolnikach? Czy jednym zdaniem upomniał się Pan Prezes u Ukraińców o zniesienie embarga na polską wołowinę i wieprzowinę?