Straty muszą oszacować komisje.

Dodał, że jeśli sprawa zostanie zatwierdzona przez ten komitet, być może w następny wtorek trafi pod obrady Rady Ministrów.

- Chcę uspokoić rolników. Zupełnie niepotrzebnie dają się zwodzić na protesty i blokady urzędu w Bydgoszczy. Pomoc, tak jak w przypadku suszy, powodzi, gradobicia, przymrozków, przez ostatnie 4 lata była do rolników kierowana. Podobny zakres pomocy chcemy skierować również po tych wymrożeniach, które mamy w wielu regionach Polski - powiedział dziennikarzom w Białymstoku Sawicki.

Minister przyjechał do Białegostoku na zaproszenie Podlaskiej Izby Rolniczej. Spotkał się z rolnikami.

Sawicki zaznaczył, że nie jest jeszcze dokładnie znana skala zimowych wymrożeń. Trwają analizy. Już wiadomo, że wymrożenia miały m.in. miejsce w Kujawsko-Pomorskiem, Łódzkiem i w Wielkopolsce. Sejmiki kujawsko-pomorski i łódzki wystosowały apele o ogłoszenie w związku z wymrożeniami stanu klęski żywiołowej i pomoc rolnikom. Według Sawickiego są powiaty, gdzie skala wymrożeń upraw sięga 80 proc. Nie podał jednak, o jakie powiaty chodzi.

Szef resortu rolnictwa zapowiedział, że pomoc - oprócz przewidzianych standardowo preferencyjnych kredytów na odtworzenie produkcji czy wsparcia z funduszy unijnych na odtworzenie działalności po klęsce klimatycznej - będzie obejmować "dopłaty do hektara". Nie sprecyzował jednak, jakie. Wniosek jest w konsultacjach międzyresortowych; w czwartek będzie się nim zajmował Komitet Stały Rady Ministrów.

Sawicki zaapelował też do rolników, by - zamiast protestować - występowali do samorządów o powoływanie komisji do szczegółowego oszacowania strat. Prace tych komisji nadzoruje wojewoda. - Pomoc będzie udzielana (...) pod warunkiem sporządzenia protokołów z tych szkód - dodał.

Sawicki apelował także do rolników o to, by bardziej interesowali się dostępnymi od kilku lat ubezpieczeniami upraw i zwierząt z 50-proc. dopłatą z budżetu. Zaznaczył, że ponad 80 proc. upraw rzepaku w Polsce ma takie ubezpieczenia, natomiast uprawy żyta są ubezpieczone w kilkunastu procentach.

Od tygodnia rolnicy w Bydgoszczy prowadzą strajk okupacyjny w sali konferencyjnej Urzędu Wojewódzkiego. Przyczyną protestu jest - jak mówią rolnicy - dramatyczna sytuacja w rolnictwie z powodu wymarznięcia upraw i wynikająca z tego konieczność ponownych zasiewów. W poniedziałek zdecydowali o kontynuowaniu protestu. Jednocześnie wystosowali list otwarty do premiera Donalda Tuska. Podkreślają w nim, że przyczyną protestu, który rozpoczął się 19 marca, jest dramatyczna sytuacja w rolnictwie z powodu wymarznięcia upraw i wynikająca z tego konieczność ponownych zasiewów. Ministrowi Sawickiemu zarzucają "obojętność" wobec zaistniałej sytuacji.

Pytany o protest rolników w Bydgoszczy Sawicki powiedział, że rolnicy "wiedzą, jakie procedury są uruchamiane". "W mojej ocenie protest, sposób jego podjęcia i skala są absolutnie nieadekwatne do tego, co można zrobić. Z pewnością nie jest więc to tylko protest w związku z wymrożeniami".

Podobał się artykuł? Podziel się!