- Ministerialny projekt  pomocy dowodzi, że nasze propozycje nie były populistyczne – mówi Wojciech Mojzesowicz. – Zrealizowano nasz główny postulat dopłat do wymarzniętego hektara. Pytanie, czy nie można było tego zrobić wcześniej. Chcieliśmy dopłat w wysokości 100 zł do hektara, moim zdaniem równe dopłaty do hektara byłyby lepsze, bo łatwiejsze w realizacji.

Protestujący nie zamierzają jednak zaprzestać strajku. Ministerstwo nadal nie wypowiedziało się o innych postulatach: odwołaniu modulacji, zwiększeniu puli paliwa rolniczego, wieku emerytalnym.

Zdaniem Mojzesowicza, trzeba usiąść i rozmawiać, bo istotne są szczegóły. Jak można np. zrealizować przyjęty dziś projekt zakładający wcześniejsze emerytury dla kobiet od 62. roku życia, dopuszczający pracę w okresie ich pobierania, skoro jednym z warunków przejścia na emeryturę rolniczą jest przekazanie gospodarstwa? Czy będą pobierane kary od rolników przekazujących sobie wzajemnie ziarno do siewu? Co z wywiązywaniem się z limitów dostaw przez grupy producenckie?

Propozycje pomocy Mojzesowicz uznaje w dużej części jako nierealistyczne: np. kredyty są praktycznie niedostępne dla rolników, wielu nie skorzysta z pomocy, bo wyczerpało limit pomocy de minimis, wpłaty dla KRUS mogą być tylko odroczone ze względu na wymóg zachowania ciągłości ubezpieczenia.

Protestujący zapowiadają, że jutro przyjadą do Sejmu na obrady Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi poświęcone sprawie wymarznięć.

Podobał się artykuł? Podziel się!