Jak poinformował Jan Demczyszyn z Nadleśnictwa Bogdaniec, największe szkody zanotowano w leśnictwach Nowiny i Białcz, gdzie uszkodzeniu uległo, w różnym stopniu, ok. 2 tys. ha lasu. W niektórych miejscach huraganowy wiatr łamał drzewa jak zapałki lub wyrywał je z korzeniami.

Zniszczonych zostało wiele grodzeń chroniących najcenniejsze uprawy leśne przed zwierzyną, dlatego ich naprawa była sprawą priorytetową. Nadal prowadzone są prace porządkowe, jednakże większość oddziałów leśnych jest już uprzątnięta.

- Zakończenie prac planujemy na koniec maja br. Wówczas poznamy dokładną wysokość strat - powiedział Demczyszyn.

Usuwanie zniszczeń rozpoczęło się kilka dni po wichurze, która miała miejsce we wrześniu 2011 r. W pierwszej kolejności udrożniono leśne dukty, aby umożliwić dojazd do tzw. pozycji klęskowych, czyli miejsc, gdzie uszkodzenia drzewostanu były największe.

Drewno pochodzące z tzw. złomów i wywrotów jest sukcesywnie sprzedawane, a pieniądze nadleśnictwo wykorzystuje m.in. na prace porządkowe w lasach nawiedzonych przez wichurę. Dzięki temu jest w stanie pokryć wszystkie wydatki z własnego budżetu.

Klęska wymagała także zmian w sposobie gospodarowania. Prace związane z pozyskiwaniem surowca i zalesianiem obejmują teraz głównie obszary dotknięte przez kataklizm. Podobał się artykuł? Podziel się!