- Ssaki, ptaki i gady mają bardzo zbliżone systemy przewodzenia bólu. Mamy podobną organizację układu nerwowego, w związku z tym można dokonywać daleko idących porównań tego jak odczuwamy bodźce bólowe - powiedział psycholog i etolog prof. Wojciech Pisula z Collegium Humanitatis.

Nawet ryby, które nie mają złożonej konstrukcji psychicznej, są wyposażone w system percepcji związanej z bodźcami nocyceptywnymi (np. bólowymi). - Jeśli nauczymy ryby tzw. reakcji unikania, będą omijały obszar, w którym doznały szoku bólowego. To pokazuje, że w swoim układzie nerwowym mają zdolność do przewidywania bólu, czyli coś co w odniesieniu do człowieka nazwalibyśmy strachem przed bólem - wyjaśnił rozmówca.

Prawidłowo przeprowadzony ubój konwencjonalny polega na tym, że przed poderżnięciem gardła mózg zwierzęcia jest trwale uszkadzany poprzez wstrzelenie metalowego trzpienia w głowę zwierzęcia lub poprzez rażenie prądem. Ten proces nazywa się ogłuszeniem bądź - jak podkreśla prof. Pisula - bardziej prawidłowo oszołomieniem.

W przypadku krów zniszczeniu ulega wtedy kora mózgowa i międzymózgowie. U ssaków mniejszych, jak kozy czy owce, dochodzi też do zniszczenia pnia mózgu. Aktywność mózgu zwierzęcia zostaje natychmiast zatrzymana po oszołomieniu, choć przez kilkanaście sekund utrzymują się wskaźniki aktywności nieuszkodzonych grup komórek. Po zabiegu oszołomienia zwierzę nie odczuwa już bólu.

W uboju rytualnym, przeprowadzanym zgodnie z religijnym prawem żydowskim i islamskim prawem szariatu, rzeźnik przecina kolejno tętnice, żyły, tchawicę i przełyk. Rdzeń kręgowy pozostawia nienaruszony, bo to spowodowałoby śmierć. Zwierzęcia nie oszałamia się przed poderżnięciem gardła, a jego mózg pozostaje nienaruszony. Oznacza to, że zwierzę przez określony czas po dokonaniu cięcia jest świadome i odbiera wszystkie bodźce, które do niego docierają.

Jak wyjaśnia prof. Pisula badania pokazały, że tzw. spontaniczna aktywność elektryczna mózgu zwierzęcia zabitego w uboju rytualnym zanika dopiero po 75 sekundach od poderżnięcia gardła. U niektórych trwa to nawet ponad dwie minuty.

- Zwierzę już się nie porusza, nie zdradza objawów ruchowych aktywności życiowej, ale jego mózg ciągle pracuje. Przez ten czas doświadcza więc koszmaru: doznaje wszystkiego co wiąże się z paniką, próbami wyrwania, bodźcem bólowym związanym z cięciem, wykrwawianiem i krztuszeniem się - powiedział rozmówca.