PRZEGLĄD PRASY: W takiej sytuacji znajdzie się kilka milionów Polaków. Inflacja wynosi co prawda tylko 4,2 proc., ale najbardziej drożeją produkty żywnościowe, które chcielibyśmy mieć na świątecznym stole. W roku bieżącym musimy za nie zapłacić nawet o jedną piątą więcej niż przed rokiem. Na dodatek coraz większe kwoty pojawiają się na rachunkach za energię elektryczną, wywóz śmieci, a wkrótce także za gaz - pisze Czesław Rychlewski.

Nawet urzędowy optymista, wiceminister finansów Stanisław Gomułka doszedł do wniosku, że walka z inflacją będzie trudna i długotrwała. W tym roku nie uda się prawdopodobnie zbić jej do poziomu ustalonego przez Radę Polityki Pieniężnej, czyli 3,5 proc. Podobnego zdania jest Halina Wasilewska- Trenkner z RPP. Jej zdaniem, największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki jest wzrost cen. Nie ulega więc wątpliwości, że czekają nas kolejne podwyżki stóp procentowych. A to oznacza, że więcej zapłacimy za kredyty.

Dla zwykłych zjadaczy chleba najważniejsze jest jednak, ile będą płacić za żywność. Nie mamy dla nich dobrych wiadomości. Narodowy Bank Polski prognozuje, że artykuły spożywcze będą drożały w tym roku jeszcze bardziej niż w ubiegłym. Na globalnym rynku pojawiły się bowiem miliardy nowych konsumentów. W wyniku wzrostu gospodarczego w Chinach czy Indiach więcej ludzi lepiej się odżywia, a to powoduje zwiększony popyt na zboża, mleko, czy mięso. Choć w Polsce ubiegłoroczne zbiory były na przyzwoitym poziomie, ceny artykułów rolnych poszły w górę, bo zagraniczni kupcy gotowi byli płacić więcej.

Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, wynika, że tendencja wzrostowa utrzyma się na pewno w ciągu pierwszych dwóch kwartałów. Skoro bowiem brakuje nam np. zbóż, to na przednówku ich nie przybędzie. Ich wysokie ceny przełożą się na droższe pieczywo, mąkę, makarony, czy kasze. Można się spodziewać, że zdrożeją także artykuły pochodzenia zwierzęcego. Ceny wyrobów mleczarskich też się jeszcze nie ustabilizują, gdyż zimą następuje spadek produkcji mleka. W drugiej połowie roku dynamika wzrostu cen powinna być łagodniejsza. Ale pewności co do tego nie ma. Niepokoi zwłaszcza zapowiadana klęska nieurodzaju w Chinach będąca wynikiem mroźnej zimy.

Złe wiadomości nadchodzą też z rynku hurtowego produktów rolnych. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, cena pszenicy była w lutym o ponad jedną trzecią wyższa niż przed rokiem, a mleka o jedną czwartą. Na szczęście Komisja Europejska poszła wreszcie po rozum do głowy i zwiększyła od kwietnia limity produkcji mleka. Polscy rolnicy nie będą już karani za to, że więcej produkują. KE nie ma jednak złudzeń. Uważa, że epokę taniej żywności mamy za sobą i nigdy do niej nie wrócimy. Podobnie jest zresztą w całym świecie. FAO (organizacja ONZ ds. wyżywienia i rolnictwa) obliczyła, że produkty żywnościowe w skali globalnej zdrożały w ub.r. o 40 proc. Na pytanie: kiedy będzie lepiej - można więc odpowiedzieć, już było.

Źródło: Trybuna

Podobał się artykuł? Podziel się!