Nowe przepisy obowiązują od pierwszego września. Stało się tak po dwóch latach zabiegów branży chemicznej, która domagała się ujednolicenia prawa na terenie całej Wspólnoty.

Problem w tym, że polskie przepisy były bardziej rygorystyczne niż te, które wprowadziła Bruksela. Stąd protesty ekologów. Nie oznacza to jednak, że obecny poziom jest zbyt wysoki – uspokaja Państwowa Inspekcja Sanitarna.

Joanna Gajda-Wyrębek, Państwowa Inspekcja Sanitarna: dla polskich konsumentów to oznacza przede wszystkim większą pewność, że żywność, która będzie w obrocie na terenie UE jest bezpieczna dla zdrowia. Ponieważ dopuszczenie substancji dodatkowej opiera się na opinii Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, które bierze pod uwagę wszystkie aspekty związane z bezpieczeństwem konsumenta.

Obowiązujące od kilku dni unijne przepisy dokładnie określają też rodzaj pestycydów, jakie można stosować dla danej uprawy. Plantatorzy otrzymają listę środków chemicznych, z których będą mogli korzystać. Wbrew wcześniejszym obawom, z rynku nie powinny zniknąć najtańsze substancje.

Michał Fogg, Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin: to rozporządzenie na pewno nie zawęża listy. Zawężać będzie rozporządzenie, które jest właśnie procedowane w Radzie i Parlamencie Europejskim, które niestety spowoduje, że liczba środków ochrony roślin przeznaczona do obrotu spadnie o około 15%.

Według wyliczeń może to spowodować spadek produkcji rolniczej nawet o ¼. Niestety nie obędzie się też bez wzrostu cen żywności – ostrzegają analitycy.

Źródło: Agrobiznes/ Radosław Bełkot

Podobał się artykuł? Podziel się!