- Wszyscy dziś uznają, że mamy rację, oceniając rozmiar strat – mówi Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący zespołu ekspertów rolnych ds. rozmów z rządem, wyłonionego na strajku okupacyjnym rolników w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. – Taki jest efekt dziewięciu dni naszego strajku okupacyjnego. Sprawa jest nagłośniona, gminy i sejmiki podejmują uchwały. Ruszyło ocenianie strat.

Wojciech Mojzesowicz mówi, że wczoraj wojewoda Ewa Mes wytknęła jemu i jego bratu – imiennie – że nie wystąpili o szacowanie strat w ich gospodarstwach, gdy dopiero wczoraj do jego gminy dotarło pismo o konieczności powołania komisji.

- Myśmy dopiero ruszyli machinę myślenia, że jest źle – mówi Mojzesowicz. – To jednak dopiero wstęp. Sawicki jest wyjątkowo odważny, że nie informuje o zagrożeniu. 40 proc. areału trzeba przesiać, spadek w plonach na tym areale to może być od 30 do 50 proc. To jest niesamowite, że minister rolnictwa nie informuje o tym premiera. Sprzedano zboże z zapasów i materiał siewny. Premier nie wie, że nie ma zapasów ani zboża do siewu. Minister rolnictwa nie informuje o zagrożeniach państwa.

Strajk trwa, protestujący liczą na zainteresowanie się tematem rządu i premiera.

Podobał się artykuł? Podziel się!