PRZEGLĄD PRASY: Potrzebny jest interwencyjny skup drobiu przez państwo inaczej nasza branża padnie - uważa Władysław Olszewski, przewodniczący Grupy Hodowców Farmę w Iławie na Warmii i Mazurach - pisze Iwona Trusewicz, Magdalena Kozmana.

Od wykrycia pierwszego ogniska w fermach pod Płockiem minęły dwa tygodnie, w tym czasie ceny jakie płacą ubojnie na Mazurach za kg żywca indyczego spadły o około 50 gr. czyli o prawie 10 proc. To jest cena na granicy opłacalności - twierdzi Władysław Olszewski.

Ceny żywca drobiowego spadają nie tylko w regionach sąsiadujących z Mazowszem, ale np. na Śląsku.

Spadły zamówienia z rynku, więc płacę teraz 2,9 zł, czyli o 15 proc. mniej za kg kurczaka. Tendencja jest spadkowa. Jeżeli tak dalej pójdzie, to hodowcy wstrzymają produkcję, bo przynosić będzie tylko straty. A to oznacza szybki spadek pogłowia, szczególnie kurczaków, i w połowie przyszłego roku możemy mieć drób po 8 -10 zł/kg - przestrzega Antoni Langner, właściciel ubojni w Rawiczu.

Polska jest jednym z największych producentów drobiu w Europie. Nasi rolnicy sprzedają rocznie kurczaki, indyki, kaczki i gęsi o wartości około 4 miliardów złotych.

Skutki gospodarcze wykrytych na pięciu fermach ognisk groźnego wirusa ptasiej grypy H5N1 już są poważne nie tylko dla rolników, ale i finansów publicznych.

Skutki ekonomiczne są nawet bardziej dotkliwe poza strefami zagrożenia. Ministerstwo Rolnictwa gwarantuje bowiem rekompensaty finansowe tylko właścicielom stad zagazowanych. Nierozwiązany pozostaje problem wypłaty rekompensat dla hodowców, którzy maja problem ze sprzedażą żywca i jaj oraz dla zakładów ubojowych, które leż odczuwają zmianę sytuacji rynkowej.

Źródło: Rzeczpospolita