"W środę rano podkarpacki wojewódzki inspektorat ochrony środowiska skontaktował się telefonicznie z Walerijem Głobenko, zastępcą naczelnika Głównego Urzędu Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy w obwodzie lwowskim. Poinformował on, że sytuacja została opanowana. Nie ma zagrożenia dla strefy nadgranicznej, nie ma także zagrożenia dla rzeki Bug" - powiedział Rokosz.

Stacja pogodowa zainstalowana na siedzibie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie w ciągu ostatnich 24 godzin pokazywała uśredniony kierunek wiatru od południowego do południowo-zachodniego. W konsekwencji nie było zagrożenia zanieczyszczenia powietrza ze strony Ukrainy.

"Rzeszowski WIOŚ na bieżąco monitoruje warunki meteorologiczne, w tym kierunek wiatru oraz zmiany zapylenia powietrza. Zmiany tych parametrów dostarczyłyby sygnałów o ewentualnych zagrożeniach" - dodał rzecznik.

Rzecznik podkreślił, że WIOŚ "jest gotowy udzielić stronie ukraińskiej wsparcia analitycznego w zakresie oceny stanu gleb i wód powierzchniowych w rejonie zdarzenia". Uruchomienie zespołu do poboru prób i oznaczeń może nastąpić w ciągu kilku godzin.

W środę także szef MSWiA Janusz Kaczmarek zapewnił, że nie ma żadnego zagrożenia dla Polski w związku z wykolejeniem się na Ukrainie pociągu przewożącego fosfor. Zaznaczył, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a meldunki codziennie spływają do ministerstwa.

W ukraińskich wioskach Angeliwka i Lesnoje w obwodzie lwowskim zanotowano w środę rano wielokrotne zwiększenie stężenia toksycznych oparów żółtego fosforu, które przedostały się do atmosfery wskutek wykolejenia się pociągu w rejonie buskim.

Stężenie wynosi 3,5 mg na metr sześcienny przy normie 0,15 mg/m3. Nie zanotowano jednak w regionie skażenia wód powierzchniowych - podała agencja Interfax-Ukraina, powołując się na ministerstwo ochrony środowiska.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!