Rynki rolne jako jedne z pierwszych odczuły kryzys finansowy. Ceny produktów żywnościowych jeszcze dwanaście miesięcy temu rekordowo wysokie teraz spadają na łeb, na szyję. To efekt wyjścia kapitału spekulacyjnego z rynków towarowych. Zdaniem większości ekonomistów niskie ceny płodów rolnych w najbliższym czasie utrzymają się.

prof. Andrzej Kowalski – IERiGŻ: niestety jest to tak, że rolnictwo najwcześniej odczuwa skutki kryzysu i najdłużej wychodzi.

Niewesoło rysuje się także się przyszłość przetwórców. Przemysł spożywczy, który od momentu wejścia do Unii Europejskiej dynamicznie rozwijał się, teraz musi przyszykować się na pierwsze od 2004 roku poważne kłopoty. Na początek przedsiębiorcy będą musieli rozwiązać problem z drogim i trudno dostępnym pieniądzem.

Władysław Piasecki - eksporter drobiu: środki dzisiaj są drogie i bardzo trudno dostępne, ze względu na to, że banki nie tylko zaostrzają politykę kredytową ale przesuwają całe branże w branże zagrożone.

Pewnym wytchnieniem może się okazać korzystniejszy kurs euro i dolara do złotówki. Ale niestety nie dla wszystkich.

Władysław Piasecki - eksporter drobiu: kurs dzisiaj praktycznie od 2 – 3 tygodni złotówka jest na takim poziomie, że nas zadowala, ale widząc co się dzieje rok wcześniej, większość firm zabezpieczyła kurs w różnych korytarzach. Słabsza złotówka to dla wielu polskich eksporterów żywności jeszcze jeden poważny problem.

prof. Andrzej Kowalski – IERiGŻ: polski eksport rolno-spożywczy w dużej mierze uzależniony był od importu. Importowaliśmy surowce, dokładaliśmy wartość dodaną i eksportowaliśmy towary.

Wraz ze słabnącą złotówką import staje się coraz droższy, a eksport coraz mniej opłacalny. Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Powoli wyczerpuje się nasza dotychczasowa przewaga taka jak na przykład tania siła robocza. Wraz z rosnącymi pensjami pracowników rosną stałe koszty produkcji żywności.

Źródło: Agrobiznes/ Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!