Najbardziej rozgoryczeni są producenci zbóż, którym za zebrane plony często oferuje się cenę na granicy lub poniżej kosztów ich produkcji. - Sytuacja na rynku zbóż pokazuje, że nie tylko pojedynczy rolnicy tracą. Mimo, iż działają nieliczne grupy producenckie, one też się „dławią. Problem polega na tym, że grupa producencka przechowuje zboże już od żniw. Dzisiaj, aby zwróciły się koszty produkcji pszenica powinna kosztować w granicach 550 złotych za tonę. Tymczasem, przez moment była po 500, a teraz znowu spada – mówił Herbert Czaja, prezes Izby Rolniczej w Opolu.

Dlatego też zdeterminowani rolnicy z województwa opolskiego zapowiadają, że wyjdą na ulicę protestować jeśli resort rolnictwa nie podejmie stosownych kroków aby poprawić sytuacje na rynku zbóż

Zdaniem prezesa Czai nawet minister ma dzisiaj niewielki wpływ na ceny, bo Polska jest przecież ogniwem europejskiej i globalnej gospodarki. Izba Rolnicza w Opolu ma wiele zastrzeżeń do polityki Unii Europejskiej. Zdaniem samorządu rolniczego na Opolszczyźnie właściwie to wspólna polityka rolna polega na ustaleniu minimalnego poziomu skupu na 101 euro. To nie pokrywa nawet kosztów produkcji. - Obecnie żyto nie jest objęte interwencyjnym skupem, w przyszłym roku zostanie wyłączony również jęczmień. Może być tylko gorzej jeśli cena nie będzie przynajmniej rekompensowała kosztów produkcji – dodaje Herbert Czaja.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!