Spółka działająca w słąwięcińskim młynie i pobliskim punkcie skupu w Karchowie, wpadła w tarapaty przed czterema laty i wkrótce postawiono ją w stan upadłości. Zakład wydzierżawiono, ale najemca zalegał z płatnościami na 9 milionów złotych. Wobec jednego z właścicieli toczy się egzekucja komornicza, drugi ogłosił upadłość.

Rolnicy nauczeni złym doświadczeniem, niechętnie oddawali tam zboże. Ale podczas ubiegłorocznych zbiorów rzepaku, w Karchowie zaczęła działalność inna firma. Wypłacała pieniądze w terminie, dlatego kilkudziesięciu rolników skusiło się oddać tam zboże, a i cena była wyższa niż w sąsiednich punktach skupu.

Feliks Kaczmarczyk – rolnik ze wsi Naczęsławice: sprzedałem we wrześniu, październiku i tam była kwota 80 tysięcy złotych, a zostało jeszcze 50 tysięcy.

Marek Froelich – rolnik ze wsi Grudynia Mała: odwiozłem do tego punktu skupu ponad 100 ton i takich rolników jest kilkunastu, którzy odwieźli duże ilości.

Jerzy Trefon – wójt gminy Pawłowiczki: lista oczekujących składa się z 45 rolników, którzy cały czas oczekują na pieniądze, które są im potrzebne do życia. Dzierżawca młyna i punktu skupu spłaca swoje zadłużenia: od jesieni z miliona dwustu tysięcy złotych została połowa. Kilkunastu rolników otrzymało w rekompensacie zamiast pieniędzy, nawozy. Sprawą zainteresowała się już prokuratura.

Prezes Młyna Sławięcice twierdzi, że problemy miną, gdy syndyk sprzeda udziały.

Wiesława Sietczyńska – prezes zarządu Młyna Sławięcice: takim granicznym terminem jeśli nie uda się do tej pory zbyć udziałów, jest okres najbliższych 3 miesięcy. Patrząc po tempie spłaty tej pierwszej części tych 500 tysięcy. Sądzimy, że drugie 500 mniej więcej w takim czasie spłacimy.

Młyn Sławięcice nadal jest zainteresowany współpracą z rolnikami z gminy Pawłowiczki.

Źródło: Agrobiznes/Mariusz Drożdż/OTV Opole

Podobał się artykuł? Podziel się!