W tej sprawie zarówno rząd jak i opozycja są wyjątkowo zgodne. Rolnikom w 2008 roku pogorszyło się i to znacznie.
Henryk Kowalczyk – poseł PiS: jakby tak rolników zapytać co się wydarzyło przez ostatni rok, to by powiedzieli – dramat.

Wojciech Pomajda – poseł Lewicy: ten rok to rok bez większych sukcesów dla polskiej wsi. Sytuacja generalna na rynkach europejskich, rynkach światowych spowodowały, że i nasi producenci są w bardzo trudnej sytuacji.

Dekoniunktura na światowych rynkach spowodowała, że tylko ceny trzody chlewnej są wyższe niż te sprzed 12 miesięcy. Ceny pozostałych towarów rolnych spadały i to bardzo. Tymczasem Komisja Europejska nie interweniowała. Oszczędności z tego tytułu wyniosły 3,5 miliarda euro.

Marek Sawicki – minister rolnictwa: na rynku pszenicy jest to spadek aż o 42 proc., na rynku żyta aż o 46 proc., na rynku mleka aż o 30 proc.

Mniej więcej w tym samym tempie wzrastały ceny środków ochrony roślin oraz nawozów. W kończącym się właśnie roku rolnikom doskwierała susza, która objęła 1/3 kraju oraz ptasia grypa, która podcięła sektor drobiarski. W efekcie zdaniem unijnego urzędu statystycznego Eurostatu dochody rolników spadły o 16 proc. I nie rekompensowały tego nawet dopłaty bezpośrednie.

Marek Sawicki – minister rolnictwa: bo, jeśli patrzymy na sytuację i pozycję rolnika, trzeba patrzeć na nią w szerszym kontekście. Nie tylko bieżących przychodów ale kosztów produkcji, ale także możliwości inwestycyjnych.

Co się zdaniem rządu udało? Przede wszystkim poprawiło się wykorzystanie unijnych funduszy z PROW-u. Dopłaty bezpośrednie są już na kontach połowy gospodarzy mimo, że termin wypłat mija dopiero w czerwcu przyszłego roku. Otworzyliśmy nowe rynki zbytu, a eksport -mimo problemów przedsiębiorców – wzrósł o 14 proc.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner