- 32 lata to jedno pokolenie. Choć to nie okrągła rocznica, to jednak jest okazja, by przypomnieć młodym - którzy wiedzą, że jest demokracja, ale nie uważają, że trzeba ją bezwzględnie szanować - o co nam wówczas chodziło - ocenił Borusewicz, który był gościem rocznicowej gali w Filharmonii Pomorskiej.

Jak podkreślił, wydarzenia w Bydgoszczy z marca 1981 roku zapadły mu w pamięci jako okres gwałtownego wzrostu napięcia i niepokoju.

- Do tego walnie przyczynił się Jan Rulewski, z czego wtedy - wraz z całą grupą kierownictwa NSZZ "S" zachwyceni nie byliśmy, ale w chwili fizycznego zagrożenia musieliśmy trzymać się razem. Po naszej stronie była racja, po tamtej siła - podkreślił Borusewicz.

Marszałek Senatu uhonorował odznaczeniami państwowymi grupę dawnych działaczy opozycji z lat 80. i uczestników wydarzeń z 19 marca 1981 roku. Wręczono także medale przyznane przez Urząd ds. Kombatantów i marszałka województwa kujawsko-pomorskiego.

19 marca 1981 roku na sesję Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy przybyła delegacja NSZZ "Solidarność" i rolników domagających się zgody na utworzenie własnych związków zawodowych. W programie sesji uwzględniono ich wystąpienie na temat strajku okupacyjnego, prowadzonego od trzech dni przez rolników w siedzibie Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Bydgoszczy.

- Chłopi, korzystając z parasola ochronnego związku, chcieli wówczas przyczepić swój wagonik do pociągu wolności, który wyruszył z Gdańska. Władza powiedziała wówczas "nie" i "niet", wobec tego zajęli siedzibę koncesjonowanego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego - wspominał w sobotę Jan Rulewski, w 1981 roku stojący na czele Regionu Bydgoskiego NSZZ "S".

Wbrew uzgodnieniom, sesję WRN niespodziewanie zakończono, nie dając delegacji dojść do głosu. Część radnych wyszła z sali, a reszta, wspólnie z działaczami związkowymi, chciała zredagować protest do władz. W tym czasie do budynku wezwano oddziały ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej), które nakazały zgromadzonym opuścić salę. Gdy ci stawili opór, milicja siłą wyprowadziła wszystkich z budynku.

W czasie akcji poważnie pobici zostali lider bydgoskiej "Solidarności" Jan Rulewski, działacz związku Mariusz Łabentowicz i działacz chłopski Michał Bartoszcze. Brutalna akcja MO i SB spowodowała gwałtowny wzrost napięcia między władzami a "Solidarnością". Związek rozważał ogłoszenie strajku generalnego w całym kraju. "Wydarzenia bydgoskie" doprowadziły do najpoważniejszego kryzysu politycznego w kraju w okresie tzw. pierwszej "Solidarności".

Spośród głównych uczestników wydarzeń nie żyje już Bartoszcze, który zmarł w połowie lat 90. Łabentowicz po 1981 roku wyemigrował do Kanady.