Obywatelski projekt przygotowany przez Koalicję dla Zwierząt trafi do komisji: Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Zajmą się nim jednak dopiero posłowie przyszłej kadencji.

Przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Cezary Wyszyński powiedział, że część rozwiązań proponowanych w projekcie obywatelskim zostało uchwalonych przez Sejm 18 sierpnia w nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt - był to projekt poselski. Chodzi m.in. o zwiększenie kar za znęcanie się nad zwierzęciem, zakaz strzelania do błąkających się w lasach psów, zakaz stałego trzymania psów na uwięzi. Wyszyński ocenił jednak, że projekt obywatelski reguluje kwestie, których tamta ustawa nie rozstrzyga.

Joanna Mucha (PO) oceniła zapis dotyczący powołania Krajowej Inspekcji ds. Zwierząt jako bardzo dobry. Powiedziała jednak, że wprowadzenie tej instytucji w okresie kryzysu gospodarczego nie byłoby możliwe. - Sprawy związane z ochroną zwierząt na pewno nie zostały zamknięte naszym projektem poselskim. Z czasem doprowadzimy do tego, by taka instytucja powstała - dodała.

Z kolei Marek Suski (PiS) ocenił, że ochrona zwierząt w Polsce jest słaba, a nadzór nad nimi Inspekcji Weterynaryjnej jest niewystarczający. - Krajowa Inspekcja ds. Zwierząt to pomysł bardzo dobry. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że taką inspekcję uda się powołać. Nie są to wcale duże koszty. Wykręcanie się kryzysem nie jest tutaj moim zdaniem uzasadnione - ocenił.

Henryk Milcarz (SLD) zwrócił uwagę, że projekt obywatelski zawiera bardzo wiele dobrych rozwiązań, ale także i wady, które - ocenił jednak - będzie można usunąć podczas prac w komisjach.

Adam Krzyśków (PSL) ocenił, że powszechne ewidencjonowanie zwierząt - co zakłada projekt - pomogłoby rozwiązać problem ich bezdomności. - Ilość bezdomnych psów na wsiach wzrasta wraz z końcem sezonu wakacyjnego. Te psy są przygarniane przez gospodarzy, przez rolników - powiedział. Zaznaczył jednak, że część zapisów ma charakter życzeniowy - wymienił tu zapis zakazujący stałego trzymania psów na łańcuchach.

Wojciech Mojzesowicz (PJN) powiedział, że autorzy projektu nie konsultowali tych rozwiązań z organizacjami rolniczymi. Zapewnił, że samochody używane do przewozu zwierząt są napowietrzane i chłodzone. Podkreślił też, że kastracji prosiąt dokonuje się coraz bardziej humanitarnie. - Proszę nie mówić o rzeczach, o których nie macie pojęcia - powiedział.