Trwające od środy do piątku spotkanie członków dwóch sieci Odnowy Wsi odbyło się w Kamieniu Śląskim. Rewitalizacja obszarów wiejskich, rozumiana, jako odnawianie istniejącej już infrastruktury centrów wsi - np. opuszczonych domów, niewykorzystywanych budynków gospodarczych - była jednym z głównych tematów zjazdu.

Wojewoda opolski Ryszard Wilczyński przekonywał, że dawanie nowego życia starym obiektom jest tańsze od budowania nowych, bo takie budynki stoją na terenie uzbrojonym i zaopatrzonym w media, a ich późniejsza eksploatacja jest mniej kosztowna, niż tych, które wznosi się na obrzeżach miejscowości. Zdaniem wojewody opolskiego dzięki takiej koncentracji życia na wsi nie rozprasza się również potencjału gospodarczego. - By dobrze prosperował salon kosmetyczny, bar czy fryzjer, musi mieć klientów, najlepiej w bliskiej okolicy - tłumaczył Wilczyński. Jego zdaniem, działania zmierzające do budowania silnego centrum wsi wymuszane są przez negatywne procesy demograficzne - wyludnianie się miejscowości i starzenie.

Wilczyński dodał, że aby wspomóc proces powinno się włączyć do niego mieszkańców, jako inwestorów, dając im dotacje na rewitalizację obiektów - np. na urządzenie w nich lokali mieszkaniowych czy usługowych. Dodał, że w Niemczech czy Austrii są już samorządy, które wprowadzają takie rozwiązania.

Mówiła o tym prof. Gerlind Weber z Uniwersytetu Przyrodniczego w Wiedniu. Poinformowała, że w jednej z gmin w Niemczech w ramach programu promującego zakup starych nieruchomości przez młode rodziny, zakup domu mającego więcej niż 25 lat dotowano sumą 10,5 tys. euro.

Duże zainteresowanie uczestników spotkania wzbudziła też opracowana przez prof. Weber teoria "spirali negatywnego rozwoju", w którą wpadają obszary wiejskie. Zdaniem naukowiec z Austrii brak miejsc pracy w małych miejscowościach powoduje najpierw selektywny odpływ ludności - czyli młodych, wykształconych osób. Z tą grupą ubywa potencjalnych matek, a więc następuje kurczenie się populacji i starzenie środowiska. To z kolei jest powodem spadku siły nabywczej gospodarstw domowych, zaniku usług - a więc lokalnego biznesu. Doprowadza to do zmniejszenia wpływów do samorządów, a w konsekwencji brak jest nakładów na inwestycje, lub wręcz środków na utrzymanie dotychczasowej infrastruktury. Zanika więc życie społeczne i narasta migracja.