Główny Lekarz Weterynarii poinformował podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa, że kontrole zakładów przetwórczych nadzorowanych przez Inspekcję Weterynaryjną rozpoczęły się w poniedziałek, a w środę po południu akcja została zakończona. Podsumowano już pracę w 12 województwach, gdzie kontrolę przeprowadzono w 88 zakładach. Oprócz podejrzanej soli inspektorzy i policja natrafili także na środek spożywczy zawierający podejrzaną sól.

Tzw. afera solna rozpoczęła się od doniesień medialnych dotyczących wykorzystywania w niektórych firmach tzw. soli wypadowej. Kilka firm kupowało tzw. sól wypadową (odpad przy produkcji chlorku wapnia, używany m.in. do posypywania zimą dróg) i sprzedawało jako spożywczą. Sól trafiała głównie do odbiorców hurtowych, wytwórni wędlin, przetwórni ryb, mleczarni czy piekarni. Sprawa badana jest przez poznańską prokuraturę i Centralne Biuro Śledcze (CBŚ).

Każda partia zakwestionowanej soli jest plombowana przez policję i pobierane są próbki do badania - poinformował Związek.

Szef Inspekcji Weterynaryjnej wyjaśnił, że w ramach monitoringu zanieczyszczeń i urzędowej kontroli żywności Państwowa Inspekcja Sanitarna bada ok. 60 tys. próbek rocznie, natomiast Inspekcja Weterynaryjna - ok. 457 tys. próbek. Dotychczas nie stwierdzono w nich żadnych przekroczeń zawartości szkodliwych substancji. Żaden kraj, do którego eksportowana jest nasza żywność, nie zgłaszał uwag. Polska żywność jest bezpieczna - zapewnił.

Zaznaczył, że Inspekcja Weterynaryjna oczekuje m.in. na wyniki badań zleconych przez Centralne Biuro Śledcze. Jeżeli nie wykażą one przekroczenia norm, będzie to oznaczać, że żywność jest zafałszowana, ale nie niebezpieczna.

Według niego przedsiębiorcy, którzy kupowali sól do produkcji, zostali wprowadzeni w błąd, bo na opakowaniach widniał napis: sól spożywcza. Związek podkreślił, że do soli była dołączona odpowiednia dokumentacja z pieczątkami Inspekcji Sanitarnej wraz certyfikatem jakości. - Trudno, żeby Inspekcja Weterynaryjna podejrzewała, że jest to fałszywy produkt - tłumaczył.

Zauważył, że każdy dostawca soli ważonej (spożywczej) ma produkt o trochę innych parametrach, ale mieszczą się one w granicach polskiej normy.

Ze wstępnych badań wynika, że w składzie tzw. soli wypadowej znajdowało się ok. 96 proc. chlorku sodu (wobec 97-98 proc. w soli spożywczej); różni się ona także zawartością siarczanu sodu, żelazocyjanku potasu oraz siarczanu magnezu. Zdaniem Związka sól nie zawierała szkodliwych dioksyn, jak niektóre media donoszą, zaś śladowe ilości metali ciężkich zawiera także sól spożywcza - mówił. Ponadto wyroby mięsne zawierają maksymalnie 2 proc. soli, więc - według niego - nie ma obaw, że człowiek zje jej tyle, by mogła zaszkodzić.

Szef Inspekcji Weterynaryjnej poinformował, że do 5 marca eksperci Państwowego Instytutu Higieny i Państwowego Instytutu Weterynaryjnego dokonają tzw. oceny ryzyka, czyli ocenią, czy kwestionowana sól może być zagrożeniem dla zdrowia człowieka.

Podobał się artykuł? Podziel się!