Tegoroczna wystawa Agro Show w Bednarach pod Poznaniem cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem, odwiedziło ją bowiem ok. 100 tys. osób. Rolnicy dzielili się swoimi doświadczeniami w uprawie, podsumowywali rok 2007. Czego szukali na targach?

Porównywanie cen

Po raz pierwszy na Agro Show przyjechał Rafał Kolasa z Kudrowic w województwie łódzkim. Jest hodowcą świń, w Bednarach porównywał ceny koncentratów. Bo, jak mówi, cena jest bardzo ważna, tym bardziej teraz, gdy bardziej opłaca się sprzedać zboże niż sporządzać z niego paszę. 

Roman Chojnacki z Oleszna w Kujawsko-Pomorskiem posiada 30-hektarowe gospodarstwo, na którym uprawia 12 ha zbóż i po 7 ha ziemniaków i buraków cukrowych. W tym roku zebrał z hektara 35 t ziemniaków, ale w jego regionie problemem była susza. Dlatego zastanawia się nad zakupem w przyszłości sprzętu do nawadniania plantacji. – Tylko sadzeniaki przechowuję w przechowalni, kontrolując temperaturę i wilgotność. Kiedyś składowałem je w kopcach. Ziemniaki przemysłowe sprzedaję na bieżąco do zakładów przetwórczych. Mam wyznaczone limity produkcyjne i do nich dostosowuję swoją produkcję – dodaje rolnik. Zboże Roman Chojnacki przechowuje w silosach płaskodennych, co miesiąc sprawdza ich jakość. Gdy temperatura wzrasta, przedmuchuje je w silosie i wszystko wraca do normy. Jest zadowolony z tegorocznych cen zbóż, ale, jak stwierdził w październiku, zwyżka ta nie potrwa długo, dlatego jeżeli przekroczy 900 zł za tonę pszenicy, nie będzie już dłużej czekał i zboże sprzeda. Dłuższe przetrzymanie byłoby ryzykowne, bo wielu rolników czeka na jeszcze wyższe ceny i wstrzymuje się ze sprzedażą, co może okazać się później problemem, bo ceny na pewno spadną. Na targi do Bednar przyjechał w poszukiwaniu nowości, rozwiązań, które pozwolą mu sprawniej gospodarować i ułatwią pracę. Z zainteresowaniem oglądał maszyny, bo jest to jedno z miejsc w Polsce, gdzie można je wszystkie porównać.

Interesujące rozwiązania

Jeden z rolników z województwa pomorskiego przyjechał do Bednar przede wszystkim w poszukiwaniu nowych rozwiązań związanych z ziemniakami, gdyż zamierza wybudować chłodnię. Uprawia je na powierzchni 14 ha, odmiany jadalne, przede wszystkim Vinetę, która jego zdaniem jest bardzo dobra. Chociaż nie ma podpisanej umowy kontraktacyjnej, to bez problemu sprzedaje swój surowiec. W ubiegłym roku ziemniaki gniły i dlatego straty magazynowe okazały się bardzo wysokie, w tym roku nie wie, jak będzie. Oczywiście opryskał ziemniaki przeciwko zarazie, ale później padało i trudno mu ocenić plon. Cena mówi sama za siebie. Surowca jest dużo i pod koniec września w jego okolicy za 30-likogramowy worek ziemniaków płacono mniej niż 8 zł, a w roku ubiegłym – 12 zł.