Według przedstawicielki klubu PO Krystyny Sibińskiej rządowy projekt nowelizacji ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych oraz niektórych innych ustaw ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa laboratoryjnych hodowli GMO, czyli tzw. zamkniętego użycia. Jak mówiła w środę, w trakcie debaty sejmowej, chodzi o dostosowanie polskich przepisów do wymogów UE, a efektem nowelizacji będzie lepsza kontrola i większa przejrzystość wykorzystania GMO w laboratoriach naukowych i przemysłowych. "Projekt jest zgodny z ramowym programem rządu wobec organizmów genetycznie zmodyfikowanych" - powiedziała Sibińska.

Poseł Dariusz Bąk, występujący w imieniu klubu PiS, ocenił, że projekt rządowy i poprawki naniesione podczas prac w Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, stwarzają zagrożenie. "Zmieniono podstawowe pojęcia dotyczące GMO w taki sposób, żeby utrudnić udowodnienie złamania prawa w przypadku skażenia środowiska czy uszczerbku na zdrowiu czy wystąpienia utraty życia w związku z zastosowaniem GMO" - powiedział poseł.

Klub PiS, jak dodał, jest za odrzuceniem projektu w całości. Bąk złożył też wniosek o włączenie do porządku obrad bieżącego posiedzenia Sejmu poselskiego projektu ustawy o GMO, złożonego do Sejmu w grudniu 2012 r.

Podobne stanowisko przedstawił Adam Rybakowicz z Twojego Ruchu, dodając, że komisja w trakcie prac zmieniła kluczową terminologię, co, według niego, pozwoli na hodowanie organizmów genetycznie zmodyfikowanych również poza zamkniętymi laboratoriami. "Przedłożona nowelizacja ustawy o GMO otwiera Polskę na uprawy roślin GMO" - ocenił.

Sprawozdawca komisji środowiska Dorota Niedziela podkreśliła, że nowelizacja dotyczy mikroorganizmów modyfikowanych genetycznie, a nie upraw. Uprawy roślin GMO, jak dodała, zostały zakazane w ustawie o nasiennictwie i zmiany w ustawie o organizmach genetycznie zmodyfikowanych nie powodują, że staną się one dozwolone.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Piotr Otawski, odpowiadając na pytania posłów, argumentował, że nowe sformułowanie przepisów, dotyczących uwalniania genetycznie zmodyfikowanych organizmów do środowiska nie zmienia nic w regulacjach obowiązujących od 2001 r. Według niego, przeformułowanie jest potrzebne tylko po to, aby rozróżnić pojęcia organizmów genetycznie zmodyfikowanych i mikroorganizmów genetycznie zmodyfikowanych. "Nie ma tam zmian, które powodują w jakikolwiek sposób ułatwienia, czy pozwalają na wprowadzanie tego typu organizmów genetycznie zmodyfikowanych na teren Polski. Wręcz przeciwnie, zaostrzają one regulacje w tym zakresie" - powiedział Otawski.

Zapewniał, że rząd nadal jest zdania, że Polska powinna być krajem wolnym od upraw GMO, a kontrola nad hodowlami GMO w laboratoriach będzie dzięki nowelizacji ustawy wzmocniona, a nie osłabiona.

Podobał się artykuł? Podziel się!