Jak poinformował  zastępca prokuratora okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim Janusz Walczak, oskarżony między rokiem 2007 a 2011 oszukał 18 firm z terenu całego kraju. Sprawa była badana jako jeden z wątków głośnego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w wytwarzaniu suszu jajecznego w dwóch zakładach w okolicach Kalisza.

Mężczyzna miał zatajać rzeczywiste przeznaczenie i nazwę importowanego z Holandii produktu. Wprowadził do obrotu prawie 1,5 tys. ton "jajka w proszku kategorii III"; produkt sprzedawany był jako pełnowartościowy, trafiał do przygotowania makaronów i produktów cukierniczych.

"W trakcie śledztwa prokuratura uzyskała m.in. materiały z przesłuchania przedstawiciela firmy mającej siedzibę w Holandii, od której oskarżony nabywał opisany produkt. Dokonując dalszej sprzedaży, 37-latek określał go jako +jajko w proszku+ bez zaznaczenia, że stanowi on towar pozagatunkowy. Doprowadził firmy do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o łącznej wartości ponad 19,5 mln zł" - podał Walczak.

Pokrzywdzone firmy miały siedziby na obszarze województw wielkopolskiego, łódzkiego, śląskiego, pomorskiego i podkarpackiego.

Zawiadomienie do sieradzkiej prokuratury złożył tamtejszy powiatowy lekarz weterynarii. Materiały dołączono do śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Ostrowie Wielkopolskim dotyczącego nieprawidłowości w wytwarzaniu suszu jajecznego. Jak podał Walczak, jednym z nabywców produktu sprowadzanego z Holandii był główny podejrzany w sprawie fałszywego suszu jajecznego produkowanego pod Kaliszem.

Akt oskarżenia przeciwko 37-latkowi został skierowany do Sądu Okręgowego w Sieradzu. Mężczyźnie za oszustwo grozi kara do 10 lat więzienia.

Jak powiedział prokurator Walczak, śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia wielu osób poprzez wprowadzenie do obrotu zanieczyszczonego lub zafałszowanego suszu jajecznego wytwarzanego w dwóch zakładach w okolicach Kalisza zostało zamknięte. W najbliższych dniach ma zapaść decyzja o skierowaniu aktu oskarżenia. Główny podejrzany usłyszał ponad 70 zarzutów, poza nim w głównej sprawie podejrzane są jeszcze cztery osoby.