Jak podkreśla ŚIR program „Owoce w szkole" uzależniony jest od wytwórców sałatek, którzy stawiają coraz większe wymagania cenowe w sytuacji, gdy są poddostawcami - chyba, że wytwórcy sałatek mają być głównymi dostawcami, program byłby wówczas programem „lobbingowym" Ich zdaniem nieakceptowanym jest również długi okres oczekiwania przez producentów na zwrot poniesionych kosztów ( około 8 miesięcy oczekiwanie na zapłatę).

- Dlatego też proponujemy by ograniczyć program wyłącznie do owoców - jabłka, gruszki, owoce sezonowe i soków owocowych, zgodnie z tytułem programu „Owoce w szkole", gdyż warzywa są odrębną grupą produktów, ewentualnie surowe warzywa zastąpić sokami owocowo - warzywnymi i warzywnymi. Dostawy 1 raz w tygodniu porcji na 4 dni. Ponadto połączenie programu z procesem wychowawczym dzieci ( gry i zabawy połączone z degustacją owoców, uczenie zasad higieny - każde jabłko musi być umyte bezpośrednio przed konsumpcją itp.) – mówi Ryszard Ciźla, prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej. - Dostawy warzyw mogłyby za zgodą dyrektora szkoły być realizowane wyłącznie wtedy, gdyby dzieci mogły na lekcjach wychowawczych lub zajęciach technicznych uczyć się przygotowywania sałatek i poznawania zalet zdrowego odżywiania się. Warzywa nie skonsumowane przez dzieci w trakcie zajęć byłyby wykorzystywane przez stołówkę szkolną.

Świętokrzyska Izba Rolnicza proponuje również rozszerzenie programu „Owoce w szkole" na dzieci z klasy „0" i z klas „4 - 6" bowiem niesprawiedliwe społecznie i niewychowawcze jest pomijanie w jednej placówce jakiegokolwiek ucznia tej szkoły.

Źródło: farmer.pl