Tradycja jedzenia pączków w tłusty czwartek zadomowiła się w Polsce w XVII w. Zgodnie z powiedzeniem, temu, kto w tym dniu nie zje pączka, nie będzie się wiodło przez cały rok. Według szacunków z ubiegłych lat, w tłusty czwartek Polak zjada przeciętnie 2,5 pączka.

Pączek symbolizuje tłusty czwartek w Polsce, ale co kraj, to obyczaj. Za granicą w ostatnie dni karnawału je się inne rodzaje pączków lub naleśniki. "Mamy bardzo różne pączki, czasami nawet bez drożdży, a wyrosłe dzięki innym spulchniaczom" - wyjaśnia PAP etnograf Krystyna Reinfuss-Janusz.

W wielu europejskich krajach pączki przypominają wyglądem polskie specjały, różnią się jednak składnikami i sposobami przygotowania. Np. niemieckie berlinery są znacznie krócej smażone, przez co zawierają mniej tłuszczu. Węgierski pączek jest pozbawiony nadzienia, ma za to posmak rumu. Amerykańskie pączki to bezdrożdżowe donuty z charakterystyczną dziurą w środku - przypominają oponki. W Hiszpanii gospodynie przygotowują tzw. gniazdka, które powstają z ciasta parzonego, takiego z jakiego robi się ptysie.

Pączki polskie cieszą się popularnością szczególnie w USA, gdzie zdobyły rozgłos dzięki Polonii. Tłusty czwartek oraz wtorek przed środą popielcową Polacy za oceanem obchodzą jako Pączki Day (pol. dzień pączków).

Jak mówiła etnograf, słodkie pączki polskie gospodynie zaczęły przyrządzać w XVI w., ale już wcześniej pieczono w tłuszczu kuliste ciasta chlebowe, a na parze przygotowywano pampuchy. Dokraszano je tłustymi dodatkami, np. słoniną.

Niesłodkie pączki znane były już starożytnym Rzymianom. Zwyczaj cukrzenia tych wypieków Europejczycy przejęli od Arabów. Być może - zauważyła etnograf - słodzenie pączków to tradycja turecka, gdzie pączek, tzw. lokma, ma formę małych słodkich kulek, oblanych syropem cukrowym lub miodowym.

Jest kilka przekazów dotyczących tego, jak pączki dotarły do naszego kraju. Jedna z opowieści mówi, że pączki zaistniały w Polsce w XVIII w. za sprawą kucharza wojskowego. Pewien młody Niemiec koniecznie chciał służyć w wojsku pruskim, jednak nie spełniał warunków. Otrzymał za to posadę wojskowego kucharza. "Z tej radości zrobił okrągłe drożdżowe kule, miały przypominać armatnie, i nadział marmoladą" - opowiadała etnograf.