Czas ucieka i jeśli ustawa nie zostanie szybko zmieniona, po 12 sierpnia hodowcy drobiu i tuczników nie będą mogli karmić zwierząt paszami zawierającymi zmienione genetycznie komponenty.

Czy posłowie popierający ustawę zdążą? Czy przeciwnicy wprowadzenia do obrotu pasz zawierających GMO - ustąpią (w Sejmie i poza nim)? Czy Ministerstwo Rolnictwa ma plan pomocy hodowcom gdyby nowelizacja nie weszła w życie? I jakie będą skutki podjętych decyzji dla państwa, zakładów przetwórczych, hodowców i konsumentów?

W ostatnim tygodniu maja rząd przyjął i skierował do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o paszach, który przewiduje moratorium do 2012 roku dla obecności GMO w paszach. Parlament miał projekt rozważać „w przyspieszonej ścieżce legislacyjnej”. Praktycznie oznacza to, że na wszystkie działania pozostało jedynie półtora miesiąca.

Polska corocznie importuje ok. 2 mln ton śruty sojowej do pasz dla drobiu, trzody chlewnej i bydła mlecznego. Praktycznie dla tego importu nie ma obecnie alternatywy. Pozbawienie rolników i przetwórców tego źródła surowca sprawi, że mięso drobiowe, jaja, wieprzowina będą musiały być droższe minimum o kilkanaście procent. W ten sposób krajowa produkcja może przestać być konkurencyjna dla towarów importowanych z innych państw UE.

Przedsiębiorstwa przemysłu paszowego, które otrzymały od ministra środowiska zezwolenia na import śruty transgenicznej do 2012 i 2013 roku zapowiedziały pozwy przeciwko rządowi za wprowadzanie przepisów łamiących prawa słusznie nabyte.

Grozi również Komisja Europejska, która już trzykrotnie interweniowała u naszych władz z żądaniem uchylenia zakazu dla GMO. Brak zmian polskiego prawa będzie skutkować skierowaniem przez Komisję Europejską pozwu przeciwko Polsce do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Kary, jakie Polska będzie płacić mogą wynosić 260.000€ dziennie oraz grzywnę ryczałtową w wysokości 3.630.000 €.

Debata o paszach i żywności zawierającej genetycznie modyfikowane organizmy przenosi się na coraz szersze grupy społeczeństwa. Przy czym GMO prawdopodobnie ma tylu samo zwolenników co przeciwników. Ci ostatni wyrażają swój zdecydowany sprzeciw w stosunku do zamierzonego, dalszego wydłużenia okresu wprowadzenia ustawowego zakazu stosowania pasz GMO.

Apelują o niezwłoczne wydanie odpowiednich rozporządzeń oraz ścisłych instrukcji dla Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Służby Celnej w celu pełnego wyegzekwowania zakazu, który ustawodawca przeznaczył importerom i użytkownikom pasz dla pełnego wycofania komponentów transgenicznych z żywienia zwierząt na terytorium Polski.

Przeciwnicy GMO uważają, że Ministerstwo Rolnictwo posługiwało się materiałami sporządzonymi na zlecenie firm biotechnologicznych żywotnie zainteresowanych rozpowszechnianiem technologii transgenicznych w polskim rolnictwie. A opracowania zawierają tendencyjne zapowiedzi katastrofalnych skutków ekonomicznych, prowadzących do upadku krajowego sektora paszowego i mięsnego połączone z masowym bezrobociem, lawinowym wzrostem cen mięsa drobiowego i wieprzowego.

Przeciwnicy nowelizacji ustawy mówią również o tym, że obecna generacja roślin genetycznie modyfikowanych niesie za sobą poważne ryzyko zagrożenia dla zdrowia ludzi i zwierząt oraz środowiska naturalnego. Wskazują też na badania ankietowe, z których wynika, że w Polsce 80% badanych opowiada się przeciw GMO.

Źródło: Agrobiznes